Moja Wielka Grecka Wyprawa, dni 13–14. Łaska jeżyn i niedzielny oddech
Czujemy, że idziemy w duchu wypraw NINIWA Team – wielu z nas uczestniczy w niej po raz pierwszy, a jednak duch pozostaje ten sam.
Dzień 13. Łaska jeżyn
Dzisiejszy poranek rozpoczynamy pobudką o 5:50. Budzikiem jest Olek. O tej porze można podziwiać jeszcze gwiazdy – świecą pięknym blaskiem.
Zbiórka o godz. 7, modlimy się wspólnie i prosimy Boga o błogosławieństwo na kolejny dzień. Dzisiaj jest oficjalny dzień świętowania urodzin jednej z uczestniczek wyprawy – Marysi. Śpiewamy jej „Sto lat” i cieszymy się, że jest z nami.
Żegnamy się z jeszcze śpiącym miasteczkiem Theodoriana i wyruszamy w dalszą drogę. Słońce pięknie oświetla nasz szlak i coraz bardziej ogrzewa twarze. Niektórzy zatrzymują się, żeby złapać poranne promienie, inni – idąc – chłoną ich ciepło.
W czasie drogi część z nas zachwyca się pięknymi widokami, różnorodnymi kolorami zieleni. Robimy zdjęcia, rozmawiamy albo idziemy w ciszy. Niektórzy dzielą się tym, co ich boli, swoimi trudnościami na szlaku, opowiadają o kondycji tego dnia. Są i tacy, którzy się wzajemnie przekomarzają.
Wzdłuż naszej drogi napotykamy wiele krzewów jeżyn, zatrzymujemy się przy prawie każdym z nich. Nazywamy to „Łaską jeżyn”. Posileni pysznymi owocami idziemy dalej.
Dzień na szlaku mija bardzo szybko. Około godz. 12 mamy już pokonane 16 km i docieramy do miejscowości Athamanio. Przemiła pani częstuje nas owocami fig, później przynosi jeszcze kilka ogórków i dwa pomidory. Czujemy się bardzo obdarowani.
Asia i Julia znajdują dla nas nocleg tuż obok restauracji. Kolejny raz podejmujemy demokratyczną decyzję – iść dalej czy zostać? Werdykt zapada: zostajemy. Śpimy dziś na trawniku pod chmurką. Mamy prysznice i ciepłą wodę. Są też dwa sklepy, możemy więc uzupełnić zapasy jedzenia.
Czas wolny. Niektórzy idą spać, inni robią pranie, są też wśród nas miłośnicy kawy.
Wieczorem spotykamy się na Mszy Świętej. Dzisiejsza Ewangelia mówi o dobrych i złych owocach, zachęca do uważności i rozeznawania. Pyta o obfitość serca i wskazuje na fundament naszego życia – Jezusa Chrystusa. Czy to był dzień pełen dobrych owoców? Każdy z nas musi odpowiedzieć sobie sam na to pytanie, w osobistej rozmowie z Panem Bogiem…
Kończymy dzień w Athamanio, przechodząc kolejne 16 km naszej Drogi.
Beata Fleger
Bilans dnia:
- dystans: 16 km
Nocleg: Athamanio
Dzień 14. Niedzielny oddech
Niedzielny poranek zastaje nas w miasteczku, gdzie kiedyś mieszkali nasi rodacy budujący elektrownię wodną. Może właśnie stąd bierze się otwartość i życzliwość mieszkańców wobec nas… A może po prostu wypływa to z ich dobrego serca?
Rano, gdy większość z nas jeszcze smacznie śpi, idę na modlitwy do kościoła prawosławnego. O 9:30 razem przeżywamy Eucharystię. Potem jemy śniadanie, zajmujemy się swoimi potrzebami, odpoczywamy i regenerujemy siły. Jedna z uczestniczek musi na chwilę podjechać do szpitala, gdzie aż pięciu lekarzy ogląda jej rozciętą skórę na nodze. Wszystko kończy się szczęśliwie.
Niedziela płynie nieśpiesznie w ogródku przy jednej z lokalnych restauracji, gdzie nocujemy pod gołym niebem. Około 16:30–17:00 rozmawiamy o planach na najbliższy tydzień i o tym, jak poruszać się autostopem, co wcale nie jest łatwe w Grecji. Ustalamy zasady.
O 17:00 przychodzi czas na dzielenie w kręgu, które pokazuje, że jesteśmy grupą dobrą, scaloną i życzliwą wobec siebie. Czujemy, że idziemy w duchu wypraw NINIWA Team – wielu z nas uczestniczy w niej po raz pierwszy, a jednak duch pozostaje ten sam.
Wieczór zastaje nas przy kolacji – jedni przygotowują posiłki z produktów kupionych w sklepie, inni jedzą w restauracji. Tak kończymy kolejną niedzielę na wyprawie. Jutro przed nami odcinek 25-kilometrowy.
o. Dominik Ochlak OMI
Bilans dnia:
- dystans: 0 km
Nocleg: Athamanio










