Jaka jest odpowiednia piosenka na Roraty, czyli o adwentowych wojenkach słów kilka

Pogadajmy trochę o najlepszej muzyce na Adwent. Bo akurat muzyka jest w tej historii bardzo ważna.

O wojnie katolicko-katolickiej pisałem już nie raz. Smutne to zjawisko, bo dotychczasowa rzeczywistość monolitu, jakim chcielibyśmy, aby Kościół katolicki był, powoli przechodzi do historii. Bez wątpienia multiwersum internetu służy temu rozbiciu jak nic. Oto bowiem mamy powiększający się z każdym dniem panteon autorytetów siedzących w jutubowych okienkach, żebrzących o lajki, suby, komentarze, podbicia i nabywanie drogą zakupu bezcennych przedmiotów z ich internetowych sklepików oraz ogłaszających bez cienia zawahania, że to właśnie oni wiedzą jak jest.

Muzyka, która zbawia

Temat preferencji muzyki na Adwent wpisuje się generalnie w temat preferencji muzyki w Kościele. To arena zaciętych pojedynków pomiędzy członkami tej samej (wydawało by się) grupy. Oto bowiem są tacy (i jest ich niemało), którzy charakter i styl rozbrzmiewającej w murach świątyń muzyki sprowadzają do rangi sakramentu albo wręcz dogmatu. No i wedle tej doktryny jedyną muzyką, która ma charakter zbawczo sakramentalny. jest stara, tradycyjna muzyka liturgiczna. Na przykład taka.

Stare jest piękne

Żeby było jasne: NIE MAM ABSOLUTNIE NIC PRZECIWKO TRADYCYJNEJ MUZYCE LITURGICZNEJ! Wręcz przeciwnie. Jest piękna, godna, ma swojego głębokiego ducha. Uważam, że powinna rozbrzmiewać w naszych świątyniach do końca świata i jeszcze dłużej. Dopóki są tacy, którym pomaga się modlić i przeżywać spotkanie z Bogiem. Ale co jeśli…

…są tacy, którzy woleli by czegoś innego? Nie po to, żeby to co stare i tradycyjne wyautować, ale po to, by była jakaś alternatywa. Okazja na chwilę oddechu od tego, co jest tak bardzo poważne, niezmiernie głębokie, wyjątkowo tradycyjne i formalnie zaawansowane. Wiemy jak jest. Do wielu dzisiaj (dotyczy zwłaszcza młodych i bardzo młodych) tradycyjna muzyka liturgiczna i tym podobne po prostu nie trafia. Nie pociąga. Nie pomaga w modlitwie. Kwestia kontekstu kulturowego, który jest dzisiaj taki jaki jest. No właśnie.

Adwent – na co czekasz?

Kontekst kulturowy

Świat zawsze żył w jakimś kontekście kulturowym. Czyli w pewnej panierce, pod którą była ukryta niezmienna treść. Nie widzicie tego zjawiska dzisiaj w Kościele? Serio? No to kilka przykładów.

Architektura budowanych dzisiaj świątyń. Chyba jest inna niż 300 lat temu, nieprawdaż?

Wystrój kościołów, styl witraży, obrazy itd. To też się dosyć zmieniło, nieprawdaż?

A na przykład styl kazań wygłaszanych przez kapłanów. Inny język, inny przelot, inny mental. No i mało który ksiądz głoszący homilię wdrapuje się dzisiaj na ten wysoki balkonik przyczepiony gdzieś z boku. To właśnie kontekst kulturowy.

Nikt nie protestuje przeciwko tym zmianom, o których powyżej. Więc skąd te protesty, kiedy próbuje się robić coś z muzyką w kościele?

Najważniejsze pytanie

A jest ono takie:

Czy pojawienie się w przestrzeni kościelnej muzyki, która jest prosta, skoczna, radosna, która jest wykonywana przy akompaniamencie gitary i która jest osadzona w dzisiejszym kontekście kulturowym, ale która jednocześnie w treści niesie niezmienny przekaz ewangeliczny, jest zamachem na wiarę, Kościół i Boga?

Tak czy nie?

NIE

Tak uważam. Wykorzystywana w Kościele współczesna muzyka, która posługuje się prostymi, czasem wręcz popkulturowymi środkami wyrazu nie jest zamachem na  wiarę, a zamachem na gusta i estetyczną wrażliwość strażników tradycji.

Treść i forma

Uknułem kiedyś takie oto zdanie:

Lepiej dla zachowania treści poświęcić formę niż dla zachowania formy poświęcić treść.

Co jest treścią? Przylgnięcie do Chrystusa, który jest jedyną drogą do nieba. Co jest formą? Wszystko to, co pomaga nam w osiągnięciu tej treści. Więc jeśli prosta piosenka zachęca dzieci, by rano zwlokły się z łóżka, dotarły na roratnią mszę, poczuły, że są we wspólnocie, usłyszały Ewangelię i (daj Boże) mądre kazanie, to czemu z tym walczyć?

Może jestem w błędzie. Może za mało książek przeczytałem. Może nie trafiłem na te kazania, na które powinienem. Więc jeśli ktoś wykaże mi biblijno-teologiczne podstawy twierdzenia, że prosta, współczesna, grana na gitarze w kościele piosenka z właściwym przekazem obraża Boga i uderza w naszą wiarę to może poczynię głębszą refleksję.

A tym, którzy ze swoich jutubowych okienek mówią światu, co należy śpiewać, a czego nie należy, co należy czytać, a czego nie należy, jakiego języka należy używać, a jakiego nie należy, jaką pozę należy przyjąć, a jaką nie należy, mówię tak – macie święte prawo do swojego zdania. A ja mam równie święte do swojego.

„Ja, Biały Lew”. Znamy piosenkę na Roraty 2025!

Jakość i styl to dwie różne rzeczy

Ważne dopowiedzenie. Nie mieszajmy tych dwóch spraw. Jeżeli organista kiepsko gra, jeszcze gorzej śpiewa, a lud coś tam jęczy pod nosem i jeżeli oni wszyscy razem próbują wykonać jakąś tradycyjną pieśń, to nie jest winą pieśni, że chciało by się w takim momencie uciec z kościoła. Bez względu na to, czy śpiewana jest pieśń tradycyjna z akompaniamentem organów czy współczesna piosenka z akompaniamentem gitary, zawsze należy dbać o jakość takich wykonów. Wiem, że z tym bywa różnie, bo jest jak jest. Cóż…

Najpiękniejsze pieśni adwentowe

Na koniec posłuchajmy sobie kilku pięknych adwentowych pieśni. W różnych stylach. Ale zawsze z  tym samych przesłaniem oczekiwania na przyjście Pana.

Życzę Wam dobrego, owocnego Adwentu!

Adam Szewczyk

Gitarzysta, kompozytor, aranżer, felietonista. Człowiek o wielkiej ciekawości świata patrzący na rzeczy racjonalnie i przez pryzmat wiary. Absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Wieloletni jej wykładowca.

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: