10 grudnia| Wiadomości

Macarena odzyskała dawną twarz. Zwrot akcji w sprawie viralowej renowacji figury

Sewilla potrafi robić wielkie wejścia – nawet wtedy, gdy mowa o… powrocie XVII-wiecznej figury.

W mroźną grudniową noc miasto obudziły dzwony Bazyliki La Macarena i fajerwerki, jakby ktoś właśnie ogłosił kosmiczną promocję na cuda. Tymczasem wydarzyło się coś mniej komercyjnego, a bardziej emocjonalnego: po miesiącach chaosu, sporów i memów w lokalnych mediach Matka Boska Macarena wróciła na swoje miejsce. I – jak twierdzą wierni – w końcu z twarzą, którą znali od pokoleń.

Powód całego zamieszania? Letnia renowacja, która okazała się bardziej „metamorfozą” niż konserwacją. Po serii trzech interwencji figura zyskała rzęsy tak długie, że spokojnie mogłaby zostać ambasadorką pewnej znanej marki kosmetycznej. Problem w tym, że oryginalna Macarena była przedstawiona w głębokim smutku — z pięcioma łzami na policzkach – a nie z wyrazem, który wielu mieszkańcom wydał się niepokojąco „instagramowy”.

Matka Boska Macarena i jej… nowe rzęsy. Sewilla w szoku po „renowacji”

Po kryzysie wizerunkowym (dosłownie i w przenośni) figura trafiła do specjalistów z Instytutu Dziedzictwa Historycznego Andaluzji. Tam okazało się, że nadmiar rzęs to dopiero początek kłopotów: pionowe pęknięcie na twarzy, zdeformowane powieki, a nawet szkodniki w drewnie. To już nie była kwestia gustu, lecz realnego zagrożenia dla samej struktury dzieła.

Do akcji wkroczył Pedro Manzano – konserwator z doświadczeniem i, jak się wydaje, nerwami ze stali. Prace prowadził ostrożnie, pod okiem komisji ekspertów i zarządu bractwa. Najpierw pozbył się szkodników, obniżając poziom tlenu do wartości, przy których nawet najtwardszy owad mówi „pas”. Potem zabrał się za rekonstrukcję twarzy, usuwając nieudolnie nałożoną masę i naprawiając pęknięcie.

Film o zniszczonym posągu Matki Bożej, który odmienił życie amerykańskiego prezentera radiowego

Efekt? Macarena znów wygląda tak, jak pamiętają ją pokolenia sewillańczyków. W liście do wiernych Manzano podkreślił, że zależało mu nie tylko na technicznej poprawności, ale też na duchowym wymiarze figury – na „spojrzeniu, które daje nadzieję”.

A żeby wszyscy mogli to zweryfikować na własne oczy, odnowioną Madonnę wystawiono bez barier i dekoracji. W tłumie pojawiły się łzy wzruszenia, oddechy ulgi i poczucie, że Sewilla odzyskała fragment siebie. Czasem naprawdę trzeba cudu – albo po prostu dobrego konserwatora.

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: