Dryfował na drzwiach lodówki przez 18 godzin. Niezwykłe ocalenie rybaka z Brazylii
Czasem o przeżyciu decyduje nie doświadczenie, sprzęt ani siła mięśni, lecz… zupełny przypadek. W Brazylii przekonał się o tym 35-letni rybak ze stanu Santa Catarina, który po katastrofie łodzi spędził na oceanie ponad 18 godzin, unosząc się na wodzie na drzwiach lodówki.
Do wypadku doszło podczas połowu krewetek. Jak ustaliły brazylijskie służby, jednostkę zaskoczyły silne podmuchy wiatru i wysokie fale, które doprowadziły do jej wywrócenia. W takich warunkach liczą się sekundy – i wszystko, co pozwala utrzymać się na powierzchni. W tym przypadku były to drzwi od lodówki, które rybak wykorzystał jako prowizoryczną tratwę.
Mężczyzna dryfował na pełnym morzu przez 18,5 godziny. Gdy odnaleźli go ratownicy w pobliżu jednej z wysp archipelagu Tamboretes, był skrajnie wycieńczony i odwodniony. Brazylijska żandarmeria przyznała, że szanse na odnalezienie żywego rozbitka po tak długim czasie były niewielkie.
Niestety, historia ta ma także swój tragiczny wymiar. W trakcie dalszych poszukiwań odnaleziono ciało drugiego rybaka – 58-letniego mężczyzny, ojca ocalałego. Znaleziono również wrak łodzi, którą wspólnie wypłynęli na połów.
Ta niezwykła historia pokazuje brutalną siłę oceanu, ale też jego kapryśną łaskawość. Drzwi od lodówki – symbol domowej codzienności – na środku morza stały się granicą między życiem a śmiercią. I choć cud nie zdarzył się wszystkim, jednemu z rybaków dał drugą szansę.
Przeczytaj również:









