Oaza vs Odnowa w Duchu Świętym vs Neokatechumenat. Która wspólnota ma lepszą muzykę?
Wydaje się, że to są trzy najbardziej liczące się wspólnoty w Kościele katolickim w Polsce. Każda z nich ma swój charyzmat, swoją historię, swoją formację, swoje znaki. No i – rzecz jasna – swoją muzykę.
Która ma lepszą? To oczywiście głupie pytanie. Ale dobry pretekst, by przyjrzeć się pieśniom eksploatowanym w każdej z tych wspólnot i ewentualnie stwierdzić, które leżą nam bardziej, a które mniej.
Ale to nie będzie tekst tylko o muzyce. Także o historii. Z kontrowersjami włącznie.
Oaza, czyli Ruch Światło–Życie
Można by rzec – chluba polskiego Kościoła. Katolickiego, żeby nie było. Bo to polski wynalazek, założony przez polskiego księdza. I do tego wynalazek o zasięgu międzynarodowym. Oaza działa obecnie w ponad 30 krajach.
A wszystko zaczęło się od księdza Franciszka Blachnickiego. Prapoczątki tej wspólnoty sięgają roku 1954. To wtedy w Bibieli koło Tarnowskich Gór odbywa się pierwsza Oaza tak zwana. Jej uczestnikami są ministranci z parafii w Rydułtowach, w której pracuje ks. Blachnicki. Wspólnota – formacja – abstynencja. Te rzeczywistości pracowały w księdzu Blachnickim niezmiernie intensywnie. Prohibicja szczególnie leżała księdzu założycielowi na… wątrobie chciałoby się rzec. Widać zdawał sobie sprawę z powagi problemu, jakim było nadmierne spożycie napojów alkoholowych w naszym kraju.
Konsumpcja alkoholu zwiększyła się z 2,8 litra w 1951 roku do 3,8 litra w 1960 roku. Tendencja wzrostowa utrzymała się w kolejnych dekadach – w 1970 roku Polacy pili już 5,1 litra rocznie, a pod koniec lat 70. spożycie sięgnęło 8,6 litra na osobę.
W roku 1957 ks. Blachnicki zakłada Krucjatę Wstrzemięźliwości. Za oficjalny początek Ruchu Światło–Życie uważa się rok 1969. Ale wtedy to się nazywa Ruch Żywego Kościoła. Inicjatywa rozrasta się jak grzyby po deszczu, gromadzi ludzi różnego wieku i stanu, a jej celem jest (tutaj nie ma żadnego zaskoczenia) formacja ku dojrzałości chrześcijańskiej.
Kontrowersje
Rosnąca w siłę nowa wspólnota w polskim Kościele zrodziła wśród polskich biskupów wiele wątpliwości doktrynalnych. Miał je mieć nawet sam prymas Wyszyński. Tak je relacjonuje Ewa Czaczkowska:
Powodem była duża samodzielność ruchu, który istniał ponad strukturami diecezjalnymi, oraz współpraca ekumeniczna z protestantami. Biskupi zarzucali ks. Blachnickiemu, że stworzył Kościół w Kościele.
A ks. bp Bronisław Dembowsk

