
Rozważanie Ewangelii na sobotę, 18 kwietnia
J 6,16-21 Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi, przeprawili się przez nie do Kafarnaum. […]
J 6,16-21
Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi, przeprawili się przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wiatru. Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: «To Ja jestem, nie bójcie się!». Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.
Uczniowie zmagają się z ciemnością i wzburzonym jeziorem – są sami, a Jezus długo nie nadchodzi. Wreszcie pojawia się, krocząc po wodzie, i mówi: „To Ja jestem, nie bójcie się!”. Jezus nie zawsze przychodzi od razu, ale nigdy nas nie zostawia. Nawet w burzy, nawet pośród strachu – On jest blisko. Czy w chwilach lęku potrafię rozpoznać Jezusa i pozwolić Mu wejść do swojej łodzi?









