Milioner chce ratować kościoły przed zniknięciem. „Nie wszystko musi być biznesem”
W Wielkiej Brytanii coraz więcej dawnych świątyń zmienia swoje przeznaczenie. Jedne zamieniają się w mieszkania, inne w restauracje czy sklepy. Dla wielu osób to po prostu znak czasu. Dla 34-letniego inwestora Samuel Leeds to jednak powód do działania. Milioner postanowił wykupywać kościoły wystawione na sprzedaż, aby uchronić je przed wyburzeniem lub komercyjną przebudową.
Leeds dorobił się fortuny na rynku nieruchomości jeszcze przed trzydziestką. Już w wieku 25 lat miał na koncie wielomilionowy majątek i prowadził własną firmę inwestycyjną. Tym razem jednak – jak sam podkreśla – nie chodzi o pieniądze. Jego plan polega na kupowaniu budynków sakralnych i zachowaniu ich pierwotnej funkcji.
– Kiedy coś zostało zbudowane jako kościół, aby oddawać chwałę Bogu, nie powinno kończyć jako coś zupełnie innego – tłumaczy przedsiębiorca w mediach społecznościowych. Przyznaje, że za każdym razem, gdy widzi ogłoszenia sprzedaży takich budynków, ma poczucie, że znika ważna część historii.
Jednym z przykładów jest niedawna oferta zakupu metodystycznego kościoła w Darlaston w regionie Wednesbury. Leeds zaproponował za niego około 225 tysięcy funtów. To jednak dopiero początek. Inwestor zapowiada, że chciałby również odkupywać dawne świątynie, które już zostały przekształcone w lokale usługowe, i przywracać im religijny charakter.
Według niego takie miejsca są potrzebne bardziej, niż mogłoby się wydawać. Leeds twierdzi, że wśród młodych Brytyjczyków można zauważyć rosnące zainteresowanie wiarą i duchowością. – Anglia potrzebuje otwartych kościołów. Potrzebujemy miejsc, w których ludzie mogą się spotykać i modlić – przekonuje.
Ciekawe jest to, że jego obserwacje częściowo potwierdzają statystyki. W London podczas ostatnich świąt wielkanocnych odnotowano największą liczbę nawróceń od kilkunastu lat. Dane z Archdiocese of Westminster wskazują, że liczba osób przyjmujących chrześcijaństwo była jedną z najwyższych od początku prowadzenia rejestrów w latach 90.
Oczywiście nie oznacza to, że problem znikających świątyń przestał istnieć. Wiele parafii wciąż zmaga się z kosztami utrzymania budynków i spadającą liczbą wiernych. Właśnie dlatego inicjatywa młodego milionera przyciąga tyle uwagi.
Dla jednych to idealistyczny projekt, dla innych – realna szansa na ocalenie fragmentu architektonicznego i religijnego dziedzictwa. W branży nieruchomości rzadko zdarza się, by ktoś mówił wprost, że nie każdy budynek powinien być traktowany jak inwestycja. A właśnie taką tezę stawia dziś Samuel Leeds.









