12 czerwca| Wiadomości

Zamówił magazyn dla młodych rodziców. Przesyłka dotarła… 19 lat później

Każdemu zdarzyło się kiedyś czekać na spóźnioną przesyłkę. Kilka dni opóźnienia zwykle jeszcze nikogo nie dziwi, ale niemal dwie dekady lat to już zupełnie inna historia. A w kontekście rodzicielstwa historia staje się jeszcze bardziej zabawna.

Przekonał się o tym Paul Edwards z Wielkiej Brytanii, który właśnie odebrał magazyn zamówiony w 2007 roku. Najbardziej niezwykłe jest jednak to, że była to gazeta skierowana do młodych rodziców.

Dzieci zdążyły dorosnąć

Gdy Edwards zamawiał egzemplarz magazynu „Mother & Baby”, jego córka miała zaledwie półtora roku. Syn miał przyjść na świat kilka miesięcy później. Jak można się domyślić, czasopismo miało pomóc w codziennych wyzwaniach związanych z wychowywaniem małych dzieci.

Problem w tym, że przesyłka nigdy wtedy nie dotarła.

Po niemal dwóch dekadach mężczyzna znalazł w swojej skrzynce pocztowej zniszczoną kopertę z dawno zamówionym magazynem. Dziś jego dzieci mają 18 i 20 lat, a jedno z nich zdążyło już opuścić rodzinny dom.

– To było po prostu dziwaczne – przyznał w rozmowie z mediami.

„Przepraszamy za wszelkie niedogodności”

Do przesyłki dołączono oficjalny list od brytyjskiej poczty z przeprosinami za opóźnienie. Właśnie ten szczegół najbardziej rozbawił adresata.

Jak opowiadał, gdy zobaczył pogniecioną kopertę i kartkę z „serdecznymi przeprosinami”, przez chwilę nie wiedział nawet, co właściwie trzyma w rękach.

Internauci szybko podchwycili historię, żartując, że być może poczta właśnie ustanowiła nowy rekord dostawy. Niektórzy sugerowali nawet wystawienie magazynu na aukcji internetowej jako nietypowej pamiątki.

Sam Edwards nie planuje jednak robić z tego kolekcjonerskiego skarbu. Jak stwierdził, najprawdopodobniej po prostu wyrzuci gazetę.

– To nie w moim stylu. Po prostu to wyrzucę – zapowiedział.

Jak to w ogóle możliwe?

Przedstawiciele brytyjskiej poczty tłumaczą, że przesyłka prawdopodobnie nie przeleżała przez 19 lat w sortowni. Według nich ktoś mógł po latach ponownie wprowadzić ją do systemu pocztowego.

Jednocześnie instytucja podkreśla, że każda przesyłka znajdująca się w systemie powinna ostatecznie trafić pod wskazany adres.

Przypadek Paula Edwardsa pokazuje, że rzeczywiście tak się dzieje. Trzeba tylko uzbroić się w odrobinę cierpliwości. W tym przypadku – dokładnie dziewiętnaście lat cierpliwości.

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: