9 września| Artykuły

Myśl samodzielnie

„Wszyscy ci mówią co robić i co jest dla ciebie dobre. Nie chcą, żebyś znalazł swoją własną odpowiedź. Chcą, żebyś […]

„Wszyscy ci mówią co robić i co jest dla ciebie dobre. Nie chcą, żebyś znalazł swoją własną odpowiedź. Chcą, żebyś uwierzył w ich.” Nick Nolte to powiedział podobno. Upłynęło trochę czasu, zanim napisałem pierwsze zdanie tego tekstu. Tekstu, który z założenia ma być o trudnej sztuce samodzielnego myślenia. Czytałem, zgłębiałem. Okazuje się, że temat jest znacznie bardziej złożony niż myślałem. I pewnie nie – samodzielnie. Zaliczyłem sporą dawkę demotywatorów, bo to szybko i w punkt. Ten cytat Nolta z początku to jeden z nich. Kilka rysunkowych tak szczególnie wpadło mi w oko. Na przykład taki, na którym jakaś gruba kreatura w sutannie i kwadratowej czapeczce (bankowo chodzi o biskupa katolickiego), z perfidnym uśmiechem wsypuje małym dzieciom do głów drogą lejkowatą hurtowe ilości dewocjonaliów typu krzyże, różańce i święte medaliki. Albo taki: w dolnym lewym rogu powrzucane różne symbole. Jest godło Unii Europejskiej, gwiazda Dawida, krzyż chrześcijański, sowiecki sierp i młot, islamski półksiężyc i hitlerowska swastyka. Takie multikulti. I na to wszystko siusiający z góry ludek. Że niby totalna olewka. Albo taka demotywatorowa próbka poezji: „Odstaw telewizję, słuchaj między wierszami. Myśl samodzielnie zamiast powtarzać slogany.” Grubych tekstów o wyższości samodzielnego myślenia nad niesamodzielnym jest w opór. Wiadomo, temat stary jak świat i wciąż aktualny. Któż by nie chciał myśleć samodzielnie? No chyba każdy. I pewnie większość jest przekonana, że to robi. Myślenie samodzielne dobra rzecz. Ale niemożliwa. Tak uważam.

W zamierzchłych czasach komunizmu ludzie myśleli tak jak chciała władza. Głównym instrumentem służącym do kształtowania tego myślenia były oczywiście media. Myślicie, że coś od tamtej pory się zmieniło? Tak. Jest znacznie gorzej. Siedzimy dzisiaj całymi dniami przed telewizorem albo internetem i myślimy, że myślimy. A tymczasem, ktoś wgrywa nam swoje oprogramowanie. Niezauważalnie i skutecznie. Reklamy decydują o tym co kupujemy. Stacje telewizyjne o tym na kogo głosujemy. Radiowe o tym, czego słuchamy. I tak dalej.

Poli-polaryzacja społeczeństwa jest dzisiaj tak przerażająca, że jeszcze trochę tego samodzielnego myślenia i wybuchnie nam w tym pięknym kraju nad Wisłą bratobójcza wojna. Polityczne zacietrzewienie jest wprost proporcjonalne do ilości czasu spędzanego przed propagandowymi mediami. Rodziny przechodzą z miłości do nienawiści tylko dlatego, że ich członkowie głosują na wojujące ze sobą partie. Oczywiście to wynik samodzielnego myślenia. Oczywiście media pełnią tutaj jedynie rolę bezstronnego dostawcy faktów (ironia, jakby co). I naprawdę, ludzie wierzą, że tak jest.

Inny jest wymiar pseudo samodzielnego myślenia w Korei Północnej, a inny w USA. W Korei drogą samodzielnego myślenia odkrywasz, że twoim bogiem jest rządząca partia z jej świetlanym przywódcą. W USA w efekcie samodzielnego myślenia twoim bogiem staje się jedynie słuszny konsumpcyjny styl życia. Tak się często słyszy, że 99% wielkich ludzi (cokolwiek miało by to znaczyć) to ten odsetek społeczeństwa, który miał odwagę myśleć samodzielnie. To ci, którzy na początku byli uważani za świrów, ale dzięki swojej konsekwencji udowodnili, że mieli rację. Nie poszli za tłumem jak stado baranów prowadzone przez jednego przywódcę. Znaleźli własną drogę. Własne ja. Odrzucili myślenie zbiorowe, owczy pęd, płytki, szkolny sposób postrzegania świata. Uwierzyli w siebie i osiągnęli sukces. Czyli fortunę, sławę i spełnienie. To liderzy samodzielnego myślenia. Naprawdę? Bo coś mi się tu nie zgadza. Wrogowie myślenia zbiorowego nie zostawiają suchej nitki na nachalnym lansowaniu przez dzisiejszą kulturę ludzi sukcesu. Tych pięknych, zdolnych i bogatych. Bo to sprawia, że szary obywatel wpatrzony w takie ikony dołącza do stada baranów i podąża z nimi w tym samym kierunku. A z drugiej strony stawia się tych wielkich świata jako wzór myślenia samodzielnego. I pętla nam się robi. Napisałem, że nie wierzę w coś takiego jak samodzielne myślenie. I będę się tego trzymał. Jeżeli rezygnujesz z myślenia zbiorowego, to musisz przyjąć inne. No bo jakoś trzeba myśleć. A to, że zamiast myśleć jak większość myślisz jak mniejszość, albo nawet mniejszość mniejszości, nie znaczy wcale, że to jest myślenie samodzielne. Jedno nie-swoje myślenie zastępujesz innym myśleniem. Też nie-swoim. Tyle tylko, że mniej masowym. Jeżeli siusiasz na wszystkie ideologie tego świata, to nie znaczysz, że jesteś wolny od jakiejkolwiek. Nie. Jesteś po prostu wyznawcą ideologii siusiania na inne. Jeżeli za życiową dewizę przyjmujesz to: „Odstaw telewizję, słuchaj między wierszami. Myśl samodzielnie zamiast powtarzać slogany”, to tak na prawdę zaczynasz powtarzać kolejny slogan.

Tak, to właśnie odkryłem – idea samodzielnego myślenia to trochę abstrakcja. Czasem niebezpieczna. Owszem, kryje się w niej inspirująca zachęta do bycia odważnym i kreatywnym. Ale czai się też pokusa odrzucenia wszelkich autorytetów. I gdyby pójść po nitce do kłębka, dojdziemy do źródła takiej postawy. A co nim jest? Groźnie i poważnie zabrzmi – bunt Lucyfera. To skojarzenie ze stadem baranów, które bezmyślnie idzie za naczelnym przewodnikiem jest w gruncie rzeczy bardzo prowokacyjne. No bo przecież takim stadem baranów (a konkretnie owiec) jest Kościół. I wychodzi na to, że wierni KK to barany, które zamiast myśleć samodzielnie, myślą tak, jak im ktoś każe. Czyli Jezus i jego ludzie. No i co my z tym zrobimy? Zawsze takie rozkminy prowadzą do fundamentalnych pytań. W tym przypadku takiego: czy człowiek jest bogiem, czy stworzeniem, które ma swojego Boga? Bo jeżeli jest bogiem, to idea samodzielnego myślenia staje się pozbawioną nienaruszalnych granic samowolką. I tak jest. To co wczoraj było białe, dzisiaj jest czarne. To co dzisiaj jest złe, jutro może być dobre. Ale jeżeli człowiek jest stworzeniem, które ma swojego Boga, to wypadałoby załączyć tryb pokory i uznać, że jedynym zdolnym i uprawnionym do samodzielnego myślenia jest Bóg. I pokornie, w ramach tego co On dla swojego stworzenia samodzielnie wymyślił starać się żyć. A to dla człowieka zawsze było najtrudniejsze. Człowiek nie jest w stanie samodzielnie stworzyć ani wymyślić niczego nowego. Może jedynie dzięki otrzymanym od Boga talentom odkrywać to, co ten Bóg przewidział dla niego już wieki temu.

Nie pytam o to, czy człowiek jest zdolny do samodzielnego myślenia. Bo nie jest. Pytam o to, jakie myślenie przyjąć ma człowiek jako swoje. Jest chyba tylko jeden sensowny test: sprawdzić za którym myśleniem stoi rzeczywiste pragnienie naszego dobra. A jeżeli istnieje coś takiego jak samodzielne myślenie, to jest z nim z pewnością wybieranie tego co w życiu najpiękniejsze i najcenniejsze. Więc myślmy samodzielnie. Czyli dobrze wybierajmy.

Adam Szefc Szewczyk

Adam Szewczyk

Gitarzysta, kompozytor, aranżer, felietonista. Człowiek o wielkiej ciekawości świata patrzący na rzeczy racjonalnie i przez pryzmat wiary. Absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Wieloletni jej wykładowca.

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: