12 lutego| Artykuły

Jak dobrze przeżyć Wielki Post?

Aliteracja słowa POST to STOP. Przypadek? Jeśli rację mają zatwardziali ateiści, którzy bezskutecznie przekonują, że życie jest z przypadku, to i wszystko co w tym życiu się zdarza też jest z przypadkowe. Ale jak nie, to może wbrew pozorom coś takiego jak przypadek nie istnieje?

Wielki post z łaciny Tempus Quadragesimea to czas czterdziestnicy. Czas pokuty przygotowujący do przeżycia najważniejszych dla chrześcijan świąt. Świąt Wielkiej Nocy. Wielki Post rozpoczyna Środa Popielcowa.

40 dni Wielkiego Postu

40. Co takiego ta liczba ma w sobie, że Biblia tak się jej uczepiła? Ilekroć w niej się pojawia, zawsze jest to związane z okresem jakiegoś przygotowania, oczyszczenia, nawrócenia czy wędrowania ku czemuś ważnemu. Potop, który za czasów Noego zresetował ziemię trwał dokładnie 40 dni. Naród wybrany po wyjściu z niewoli egipskiej drałował mozolnie w kierunku upragnionej Ziemi obiecanej aż 40 lat. Kiedy Mojżesz zobaczył zepsucie swojego ludu, wspiął się na górę Synaj na audiencję u Boga. Poszcząc spędził tam dokładnie 40 dni. Po czym zszedł  z kamiennymi tablicami i wyrytymi na nich wiemy czym.

A wiemy ile pokutował prorok Ezechiel za grzechy Judy? Oczywiście. 40 dni. Tyle samo, czyli 40 dni zajęła Eliaszowi uciążliwa droga na górę Horeb. Bynajmniej nie lazł tam dla pięknych widoków. Był umówiony z Najwyższym. A pamiętamy, drodzy czytelnicy portalu niniwa.pl jak długo Jonasz truł niniwitom by się nawrócili? Bingo! 40 dni. Jeszcze jedno: Mojżeszowe prawo traktowało kobietę po urodzeniu za nieczystą przez równych 40 dni. Po tym okresie kobieta mogła dostąpić rytuału oczyszczenia. A o tym, że post Jezusa na pustyni trwał również 40 dni chyba wspominać nie muszę.

Początki postu w chrześcijaństwie

Post jest stary jak chrześcijaństwo. Wiemy, że już w drugim wieku jego trwania chrześcijanie pościli. Ale to nie od razu było 40 dni. Do pewnych rzeczy się dojrzewa. Zaczęto od 40 godzin, bo jak napisał św. Ireneusz z Lyonu do papieża Wiktora I, Chrystus miał spędzić w grobie właśnie 40 godzin. Liczę: pół piątku + cała sobota + trochę niedzieli. Mogło tak być. Zwyczaj poszczenia w okresie, kiedy Ciało Zbawiciela było zamknięte w grobie w gruncie rzeczy zapodał sam Jezus, mówiąc: Przyjdzie czas kiedy zabiorą im pana młodego, i wtedy, w owe dni, będą pościli. Łk 5, 35. 

Post 40-dniowy

Taki post rozpowszechnił się najprawdopodobniej już w pierwszej połowie IV wieku. 5 Sobór Nicejski I ustalił, że rozpocznie się w szóstą niedzielę przed Wielkanocą, a skończy w Wielki Czwartek. Tutaj pojawia się idea postu, w której nie chodzi już tylko o wstrzemięźliwość pokarmową, ale o szerszy kontekst przygotowania do Świąt Wielkiej Nocy. Listy św. Atanazego i zachowane do dzisiaj przemowy papieża Leona I Wielkiego mówią o wielkim poście jako czasie czterdziestodniowych ćwiczeń duchowych. W datowanych na koniec IV wieku Konstytucjach apostolskich czytamy:

Ponadto przestrzegajcie czterdziestodniowego Postu, na pamiątkę sposobu życia i nauczania Pana. Ten post winien się skończyć przed postem paschalnym i trwać od drugiego dnia do dnia Przygotowania. Po upływie tych dni przerwijcie post i rozpocznijcie święty tydzień Paschy; wszyscy w tym tygodniu będziecie pościć z trwogą i lękiem oraz modlić się za tych, którzy odpadli.

Czy w niedzielę obowiązuje post?

Policzyłem kiedyś wszystkie dni Wielkiego Postu. Od Środy popielcowej do Wielkiej Soboty. Wyszło więcej niż 40 dni. Nie skumałem od razu w czym rzecz. Oświecenie przyszło, kiedy zajrzałem do dokumentów. Już kanony synodu w Gangrze (ok. 340 rok) piętnują praktykowanie postu w niedzielę: Gdyby ktoś, powodując się rzekomą ascezą pościł w niedzielę, nich będzie wyklęty. Gdyby ktoś z ascetów nie zmuszony warunkami fizycznymi, lecz powodowany pychą i uważając się za doskonałego, nie przestrzegał postów ustanowionych dla ogółu wiernych i zachowywanych przez Kościół, niech będzie wyklęty. Kanony 18 i 19. Ja to rozumiem. Jak to powiadają, niektórzy chcą być świętsi od papieża.

Katechumenat

W dawnych wiekach chrześcijaństwa okres Wielkiego postu był też czasem przygotowywania kandydatów do chrztu. Taki katechumenat obejmował nauki o prawdach wiary prowadzone przez biskupa bądź prezbitera. Było też coś takiego jak skrutinia ( łac. scrutor oznacza: badam dokładnie, przenikliwie, doświadczam), którym również przewodniczył biskup. No i oczywiście kandydaci do inicjacji chrześcijańskiej byli w tym czasie zobowiązani do podejmowania pokutnych praktyk, takich jak post czy modlitwa.

Finałem tego wielkopostnego przygotowania był udzielany w Wigilię Paschalną sakrament chrztu. Ten zwyczaj przetrwał do dzisiaj w niektórych wspólnotach katolickich. Na przykład w Neokatechumenacie. Jednak z czasem ze względów na masowość i umieralność niemowląt przestano czekać z chrztem aż do Wielkiej nocy. Dzisiaj jak wiemy, chrzci się w ciągu całego Roku Liturgicznego.

Kiedy środa była poniedziałkiem

Dzisiejsze posypanie głów popiołem to jedynie muśnięcie tego, czym były praktyki pokutne kiedyś. Pokuta publiczna. Wzdrygamy się na to hasło, ale taką kiedyś stosowano. Już od połowy V wieku. Grzesznicy, na których ciążyły wielkie przewinienia byli najpierw ostentacyjnie wprowadzani do Kościoła. Potem spowiadali się u Biskupa, który posypywał ich głowy popiołem wypowiadając kultowe prochem jesteś i w proch się obrócisz.

Po spowiedzi wkładano na takich publicznych grzeszników wory pokutne i wypędzano z kościoła na wielkie pokutowanie. To wszystko działo się początkowo w poniedziałek. Po jakimś czasie Kościół popielcowe obrzędy przeniósł na środę. Pokutnicy po odprawieniu pokuty byli w Wielki Czwartek wprowadzani do kościoła, gdzie otrzymywali rozgrzeszenie. A dzisiaj? Rozpieszczeni jesteśmy do granic rozpieszczenia. Tak bardzo, że klęknąć u konfesjonału raz w roku bywa dla nas zbyt wielkim wyzwaniem.

Wielkopostne zwyczaje

I tak formował się na przestrzeni wieków kształt Wielkiego Postu. Tutaj dodano dzień, tam odjęto dwa. Raz w poniedziałek, raz w środę. Kiedyś o chlebie, soli i wodzie. Dzisiaj bez soli, która i tak w chlebie jest. Inaczej przeżywają to katolicy, inaczej prawosławni, inaczej protestanci. My mamy rekolekcje, gorzkie żale i drogę krzyżową. Z menu znika mięso, często alkohol. Dzieciom kiedyś zamiast bajek czytano żywoty świętych. Dzisiaj raczej nie przejdzie.

Post w sensie wstrzemięźliwości od pokarmów ma jeden cel – poskromić cielesne nawyki i zadbać o ducha. Modlitwa jako jeden z najistotniejszych wielkopostnych zwyczajów ma nas uczyć hojności w ofiarowaniu swojego bezcennego czasu na spotkanie z Bogiem. Jałmużna, obok postu i modlitwy, to najważniejsza praktyka Wielkiego Postu. Po co? Byśmy uczyli się miłosierdzia względem bliźniego i jakże trudnej wolności od mamony.

Niezależnie od tych wszystkich różnic i niuansów w przeżywaniu Wielkiego Postu wynikających z historycznej ewolucji, schizm i odmiennych spojrzeń, jedno jest pewne – Wielki Post to wielkie błogosławieństwo. Dar i szansa. Zwłaszcza dzisiaj, kiedy kontrolka poziomu cywilizacyjnego hałasu i hiperkonsumpcji już dawno się przepaliła. Wielki Post to nie jest przygnębiający obowiązek. To szansa na oczyszczenie i wzrost. To karnawał ducha. Właśnie się zaczyna. Więc zatańczmy.

Przeczytaj również:

10 rad św. o. Pio jak dobrze przeżyć Wielki Post