Photo by Fredrick Tendong on Unsplash
23 października| Artykuły

Siecioholizm

Sieć ma to do siebie, że można się w nią zaplątać. Wygląda na to, że calutki glob jest zaplątany bezpowrotnie. Internet jest jak powietrze. Gdyby nagle zniknął, świat by się udusił. A może wręcz przeciwnie?

Znajomy powiedział, że od czasów wynalezienia koła żaden inny wynalazek człowieka nie zmienił oblicza ziemi tak jak internet.

ARPANET

Paul Baran. To on internet wymyślił. W 1962 roku napisał grubą książkę, w której przedstawił wizję rozproszonych sieci cyfrowych transmisji danych zdolnych przetrwać przewidywaną wówczas III wojnę światową. 29 października 1969 roku urodziła się pierwsza sieć świata. Połączyła wówczas trzy amerykańskie uniwersytety i nazywała się ARPANET. To bezpośredni przodek dzisiejszego INTERNETU. Idea była prosta – stworzyć sieć bez wyróżnionego punktu centralnego. Bez jednej głównej bazy. Na wojnie zniszczenie bazy głównej oznacza koniec zabawy. Wszystkie istniejące dotychczas sieci zarządzane były przez główny komputer. Jego awaria paraliżowała całą resztę. Chodziło o stworzenie takiej sieci, która działałaby mimo uszkodzenia jakiejś jej części. No i udało się.

Nowa planeta

Rzeczywistość internetu była jak odkrycie nowej planety. Jak kopalnia złota, o której do tej pory nikt nie wiedział. W 1991 naukowcy opracowują standard WWW. W 1997 zostaje zarejestrowana domena Google.com. W 2005 powstaje serwis YouTube. Mniej więcej w tym samym czasie student Harvardu, niejaki Mark Zuckenberg tworzy serwis społecznościowy pod nazwą Facebook. Pozamiatane. To oni i im podobni najbardziej dzisiaj eksplorują tą nową planetę pod nazwą Internet.

Zagrożenia

Człowiek uzależnia się od każdego swojego wynalazku. Wyobrażasz sobie dzisiaj życie bez żarówki, pieniędzy czy auta? Internet to bardzo specyficzny wynalazek. Trochę nienamacalny. To nowy sposób na życie. Rewolucja w temacie: zdobywanie informacji, komunikacja, rozrywka. Siła z jaką uderzył w egzystencję globu była przepotężna. Nie mogło obejść się bez ofiar. I to wielu. Poznajmy dekalog sieciowych zagrożeń:

  1. Złośliwe oprogramowanie. Hakerzy wykorzystując luki w systemie operacyjnym komputera są w stanie zarazić go szkodliwym wirusem i przejąć nad nim całkowitą kontrolę.
  2. SPAM. Internetowe śmieci. Zwykle reklamy. Są produkowane tonami i co chwilę rozsyłane po sieci. Zmora naszych skrzynek.
  3. Phishing. To metoda cyber-oszustów, którzy podszywają się pod firmy typu – poczta, firma kurierska, policja, bank, urząd skarbowy, ZUS, dostawca energii elektrycznej czy operator telefoniczny. Po co? By wpłynąć na emocje swoich ofiar, skłonić do jednego-dwóch kliknięć i w efekcie uzyskać dostęp do konta bankowego i prywatnych danych.
  4. Łamanie zbyt prostych haseł. Nasze hasła to klucze do naszego cyber domu. Jeśli są zbyt proste, oczywiste i przewidywalne, byle kto do tego cyber domu może wejść.
  5. Nieodpowiednie treści dla nieletnich. To zmora wszystkich rodziców. Łatwość dostępu do treści pornograficznych, brutalnych czy nielegalnych jest zatrważająca.
  6. Fałszywa tożsamość. Anonimowość w sieci to spora pokusa by robić niefajne rzeczy. Raj dla hejterów, zboczeńców i oszustów.
  7. Fake news. Tak, to spory problem. Sam stałem się nie raz ofiarą fake newsów. Jutubowe filmiki i wiarygodnie wyglądające materiały skutecznie kreują nasze przekonania i wiedzę o świecie. Prawdopodobnie większości z nas jedynie wydaje się, że wie.
  8. Siecioholizm. Dysfunkcyjny sposób korzystanie z sieci. To już choroba. O tym więcej za chwilę.
  9. Upublicznianie swojej prywatności. Nie rozumiem ludzi, którzy wrzucają do sieci materiały dotyczące najbardziej intymnych sfer życia. Typu zdjęcia z porodówki, z urodzinowego przyjęcia, z sypialni, z kuchni czy podróży poślubnej. To tak jakby otworzyć na oścież drzwi swojego domu i kompletnie stracić kontrolę nad tym, kto do niego wchodzi.
  10. Fałszywe sklepy internetowe. Wygląda to tak. Jest witryna, która wzbudza nasze zaufanie. Zamawiamy, płacimy i czekamy. I nie doczekujemy się.

Chory na internet

Jako pierwszy problem dostrzegł w 1995 roku nowojorski psychiatra Ivan Goldberg. Zauważył on, że ilość oddawanego internetowi czasu wpływa relatywnie na nasze funkcjonowanie w sferze psychicznej, społecznej, rodzinnej i ekonomicznej. Mechanizm uzależnienia od internetu jest podobny jak w przypadku innych uzależnień. Fachowo nazywa się to kompulsywną utratą kontroli co musi mieć destrukcyjny wpływ na życie. Wciąż toczy się spór o to, czy problem z internetem to zaburzenie czy już choroba. I wydaje się, że rozstrzygnięcie tego sporu nadchodzi. Eksperci z American Society for Addiction Medicine nie mają wątpliwości – uzależnienie od internetu to choroba mająca swoje źródło w nieprawidłowej pracy kory czołowej mózgu. Takie coś się leczy.

Statystyki

Z internetu korzysta obecnie ponad 4 miliardy luda. Czyli połowa globu. Szacuje się, że siecioholików jest w tym gronie około 6%. To jest typu 420 milionów istnień. Dla porównania – z narkotykami ma problem od 3 do 7% populacji. Więc mamy do czynienia z podobną skalą.

Kind of…

Wśród rodzajów uzależnień najważniejsze są te:

  • pornografia
  • socjomania – zniewolenie życiem na portalach społecznościowych
  • uzależnienie od cyber-gier, od grania na rynkach finansowych i cyber-zakupów
  • przeciążenie informacyjne – kompulsywne śledzenie portali informacyjnych

Skutki

Lista jest długa. I tych emocjonalnych i tych fizycznych. Do tych pierwszych należą depresja, zawalanie obowiązków w realu, niepokój, kłopoty z ustalaniem życiowych priorytetów, nadwrażliwość na krytykę, poczucie wyobcowania, rozpad relacji, utrata zainteresowania wszelkimi formami aktywności społecznej, egocentryzm. Do tych fizycznych należą ból pleców, zespół cieśni nadgarstka, bezsenność, problemy ze wzrokiem, nadwaga.

Choroba śmiertelna

Tak, uzależnienie od sieci może zabić. w 2005 roku 28 letni Koreańczyk przez 50 godzin grał w jakąś grę w kafejce internetowej (sic!). Doznał niewydolności krążeniowej i zmarł. Lekarze postawili diagnozę: wycieńczenie organizmu spowodowane brakiem picia i jedzenia. Inny przypadek. W 2011 pewien młody Brytyjczyk zmarł przy konsoli. Spędzał przy niej średnio 12 godzin dziennie. Przyczyna zgonu: zakrzepica. Pewna 33 letnia kobieta była tak uzależniona od sieci, że poza abonamentem internetowym przestała płacić wszelkie rachunki, totalnie zaniedbując swoje dzieci. Sąd odebrał jej prawa rodzicielskie. Na koniec absolutnie szokujący przypadek Ionuta Savina, 15-latka z Rumuni. Cyber-strzelanki opętały go do tego stopnia, że zupełnie przestał chodzić do szkoły. Matka odcięła mu internet. Chłopak się wściekł i pchnął ją nożem. Gdy kobieta konała, on wziął znalezione w domu pieniądze i poszedł do pobliskiej kafejki internetowej kontynuować grę. Wystarczy?

To się leczy

Problem jest stosunkowo nowy, więc pomysły na radzenie sobie z nim wciąż się rodzą. Na pewno dobra psychoterapia, by zmienić nawyki korzystaniu z internetu. Dobrze działa też rozsądnie skrojony harmonogram korzystania z sieci. To zwłaszcza u dzieci dobrze działa. Bo to właśnie one są najbardziej zagrożone. Niektórzy, na zasadzie kopiuj-wklej stosują w leczeniu siecioholizmu metodę 12 kroków stosowaną przy alkoholizmie.

Przerażająca jest siła internetu, który ze swoją cyfrową papką potrafi być realną konkurencją dla prawdziwego życia. Dla prawdziwych relacji z drugim człowiekiem, dla rzeczywistego rozwijania swoich pasji, dla fizycznej aktywności, sportu, turystyki. Dla naszej duchowości. Internetowe symulacje wygrywają z prawdziwym pięknem świata. Straszne to. Zróbmy z tym coś, póki jeszcze nie jest za późno. Napiszę kiedyś tekst o życiu bez internetu. Na szczęście wciąż jest to możliwe.