3 listopada| Artykuły

Alternatywa

5 kwietnia 1994 roku Kurt Cobain strzelił sobie w łeb. Dlaczego? W tak zwanym pożegnalnym liście znalazły się te słowa: Już od zbyt dawna obce jest mi podniecenie płynące ze słuchania i tworzenia muzyki. Od lat towarzyszy mi poczucie winy, które trudno wyrazić słowami.

Najpopularniejsza teoria wyjaśniająca tą tragedię mówi: Kurt nie potrafił znieść tego, że z alternatywnego, niezależnego muzyka stał się niewolnikiem masowej popkultury. Dla kogoś takiego jak on, była to zdrada najświętszych ideałów.

Po pierwsze: Kurt Cobain najprawdopodobniej został zamordowany. Po drugie: co wspólnego z życiem duchowym ma odwieczny konflikt pomiędzy muzyką alternatywną, a komercyjną? Więcej niż myślisz.

Niezależnie

Muzyka alternatywna w założeniu jest tworzona bez jakiegokolwiek ciśnienia na wielki sukces komercyjny. Powstaje niezależnie od potężnych wytwórni płytowych. Często obejmuje samodzielne i nietypowe podejście do tworzenia, nagrywania i publikowania. Z natury jest skierowana do wąskiego grona odbiorców. Nie usłyszysz jej w mainstreamowych mediach. Szanse by alternatywną piosenkę zapodano w koncercie życzeń albo zagwizdano podczas golenia są nikłe. Powiem tak – to muzyka, która powstaje dla niej samej.

Zdrada

Kiedy muzyk alternatywny (tak zwany) zaczyna porzucać swoje artystyczne ideały i rozglądać się za jakimś komercyjnym bonusem? Uchwycenie tej granicy jest praktycznie niemożliwe. Z czegoś trzeba żyć, a chyba nawet najbardziej alternatywni z alternatywnych lubią jak im ludzie klaszczą. Kiedyś alternatywą był rock, jazz, metal, hip hop. Dzisiaj te gatunki bywają na największych salonach globalnej kultury. Czy ballada Nothing Else Matters, na której Metallica zarobiła miliony i dzięki której zaczęły jej słuchać całe rodziny jest artystyczną zdradą? Jak wytłumaczyć, że ktoś taki jak Miles Davis grywał na swoich koncertach piosenki Cyndi Lauper czy Michaela Jacksona? Środowisko tradycjonalistów niemal ekskomunikowało go z jazzowego kościoła. Zastanawiam się tylko czy to bardziej z miłości do gatunku czy z zazdrości o gaże. Hmmm…

Ustawka

Pytam znajomego, czy oglądał pierwszy mecz Messiego w barwach Paris Saint Germain. On odpowiada: od kiedy w sporcie zaczęły rządzić pieniądze przestałem być kibicem. No bo to nie tylko problem muzyki. Sportu też. I obawiam się, że chyba wszystkiego. Jest jakaś uniwersalna reguła, jakieś prawo które działa w całym wszechświecie. Wiemy co to jest? Intuicja musi coś nam podpowiadać. Prawo entropii powiada, że każde uporządkowanie z czasem nieuchronnie dąży do nieuporządkowania. Do chaosu.

Skarpetki

Po co chodzić do spowiedzi, jeśli nic się po niej nie zmienia? Ksiądz Pawlukiewicz (świętej pamięci) na takie pytanie odpowiadał tak: Nie po to się pierze skarpetki, żeby już zawsze były czyste, tylko dlatego, żeby nie zaczęły śmierdzieć. Po to chodzimy do spowiedzi wciąż i wciąż, żeby nam serce nie zaczęło śmierdzieć. No i tu nam się zaczyna schodzić w jeden punkt sprawa muzyki alternatywnej, prawa entropii i życia duchowego. Idea niezależnej kultury jest spoko. Tam chodzi o czystą sztukę. O jej piękno. Przekaz. Oryginalność. Kiedy do głosu dochodzi żądza pieniądza i prymitywna, lecz jakże uwodząca potrzeba oklasków, zaczyna działać prawo entropii. Wtedy mówią, że artysta zaczyna się sprzedawać. Że gra pod publiczkę. Że kasa staje się ważniejsza od muzyki. I może taki artysta zacząć śmierdzieć jak te skarpetki Pawlukiewicza.

Duchowa alternatywa

Prawo grzechu to jest właśnie ta reguła, która grasuje po całym wszechświecie. Specjaliści od zawiłości duchowego życia uważają, że konsekwencje skażenia grzechem dotykają dokładnie wszystkiego – materii, energii, świata, roślin i zwierząt. Do chaosu i śmierci zmierza każdy element naszej rzeczywistości. Wysprzątany pokój już za kilka dni przestanie takim być. Tak samo jest z naszym sercem.

Tak jak w raju

Próbuję wyobrazić sobie sytuację biblijnych prarodziców jeszcze przed zerwaniem owocu. To musiała być alternatywa istnienia! Jak dzieci cieszyli się tym co mieli. A mieli wszystko! Żyli dla samego życia. Czyste piękno stworzonego świata całkowicie im wystarczało by zaspokoić swoją ludzką potrzebę z pięknem obcowania. Żadnych dopalaczy. Żadnego więcej, więcej i więcej.

Byli wolni od tej uzależniającej jak narkotyk potrzeby podziwu innych. Wiedzieli doskonale, że istnieją po to by podziwiać Tego, który na podziw naprawdę zasługuje. Tak, to jest prawdziwa alternatywa życia. Ale przyszła oferta zarobienia dużych pieniędzy i stania się jako bogowie. Weszli w to, bo zabrakło siły by nie wejść. I tak alternatywa życia przeszła do historii. Nastała dramatyczna era życiowej komerchy.

Out

Tak jak Kurt Cobain, wypędzony z raju człowiek utracił ową dziewiczą radość życia. Pojawiło się poczucie winy. Rozpacz, bo z wolnego człowieka stał się niewolnikiem grzechu. Jakaś drążąca podświadomość myśl, że coś jest nie tak. Że nie do takiego funkcjonowania został stworzony. Bóle rodzenia. Mozół zdobywania coraz większych pieniędzy. Komercja żywota. Lider Nirwany miał sobie strzelić w łeb. Nawet jeżeli nie strzelił, to i tak jest symbolem tragicznego sprzeciwu wobec komercjalizacji życia.

Jestem najgorszy w tym, co robię najlepiej

Tym darem mnie pobłogosławiono

To fragment tekstu najsłynniejszej piosenki Nirvany. Nie odważę się interpretować. Odgadywać tego, co autor miał na myśli. Nie. Ale ta fraza dotyka mnie jakoś szczególnie. Wyczuwam w niej przekleństwo istnienia człowieka, który zanurzony jest w komercji świata. Obiecując złote góry, ostatecznie daje ciemne doliny. Poczucie bycia nikim, depresję, bezsens życia. Nie musimy w to wchodzić, choć to COŚ wsysa nas tak, jak odkurzacz z turbo napędem wsysa papierowe śmieci. Jest alternatywa. Uczciwi badacze religii świata przyznają, że koncepcja Boga, która objawiła się w Osobie Jezusa Chrystusa jest wyjątkowa. Że człowiek nigdy takiego Boga by sobie nie wymyślił. Mówi się, że taki Bóg to skandal. Jezus jest jedyną alternatywą dla reszty świata.