17 września| NINIWA Team

Moja Wielka Grecka Wyprawa, dzień 16. Gips, igła i pęseta, czyli nienajlepszy dzień dla piechurzych nóg

Ta część z nas, która wybrała spanie pod gołym niebem, rozpoczyna dzień od pięknego widoku gwiaździstego nieba i kilku żartów. Następny punkt programu dotyczy już wszystkich. Przemiła niespodzianka i kolejny miły gest naszych gospodarzy – jajka i chleb dla wszystkich!

Po posiłku rozpoczynamy niezbyt skomplikowany nawigacyjnie (2 zakręty na odcinku 9 km) marsz asfaltem.

Podczas jednej z przerw do naszej grupy podjeżdża strażak Sam. Samotnie podróżujący funkcjonariusz lokalnej straży pożarnej obdarowuje nas 5 litrami lodu w butelce, która z biegiem drogi będzie zmieniać się w „krio nero”.

Docieramy do ruchliwszej drogi krajowej prowadzącej do Arty – większego miasta, z którego jutro rozpoczniemy autostopowanie do Aten. Ten odcinek poświęcamy na trening przed jutrem. Dobieramy się w ustalone wcześniej grupy, ustawiamy się w takiej kolejności, żeby najstarszym najłatwiej było łapać (spróbujcie zgadnąć, kto wymyślił tę zasadę) i rozpoczynamy machanie do kierowców.

I tak podróżujemy – niektórzy w osobówkach, inni w busach, a ci z największym szczęściem mogą poczuć wiatr we włosach, opalając się na pakach pick-upów.

Wszyscy bezpiecznie docieramy do celu, gdzie spotykamy trójkę piechurów, którzy zorganizowali już miejsce na nocleg.

Niestety po długiej wizycie w szpitalu jedna z piechurek opuszcza placówkę z nogą w gipsie… Współczujemy i wierzymy, że uda jej się szybko wrócić do zdrowia.

Odkładamy plecaki w jedno miejsce i każdy dostaje 6 godzin czasu wolnego do wykorzystania w mieście.

Moja Wielka Grecka Wyprawa, dzień 16 [ZDJĘCIA]

Pomysły na spędzenie tego czasu są różne. Niektórzy, za namową lokalnego policjanta-przewodnika, decydują się zwiedzić zabytki, w szczególności legendarny most. Inni szukają w sklepach kreacji, które pomogą jutro złapać transport do Aten, a dwójka wyprawowiczów postanawia jeszcze trochę potrenować swoje autostopowanie i – w tęsknocie za morską bryzą – rusza 25 km na piękną plażę.

Upragniona kąpiel nie trwa jednak zbyt długo, ponieważ jeden z uczestników ekspedycji postanawia lepiej poznać morską faunę i zapewnia sobie pamiątkę w postaci około 20 kolców jeżowca w podeszwie stopy. Na szczęście dwóch bardzo pomocnych studentów medycyny z Rumunii zapewnia im luksusowy transport do szpitala w Arcie i tym sposobem już druga osoba z naszej grupy ma okazję zwiedzić ten nie najnowocześniejszy budynek.

Spotykamy się wszyscy razem w miejscu zbiórki i wymieniamy się naszymi doświadczeniami.

Jako miejsce noclegu służy nam dziś plenerowy amfiteatr. Padają nawet zapowiedzi wystawienia sztuki wieczorową porą.

Po Mszy Świętej ponownie rozchodzimy się w różnych celach – jedzenie, ubrania albo prysznic w szatni lokalnego klubu piłkarskiego.

W obozie jednak dzieje się coś zupełnie innego. Jedna z piechurek decyduje się wykonać zabieg wyciągnięcia kolców jeżowca, którego nie podjęli się lekarze ze szpitala. W sterylnych warunkach i z anielską cierpliwością udaje się powoli wyciągnąć większość igiełek.

Kładziemy się spać pod gołym niebem, konsultując jeszcze w grupach strategie na jutrzejszą drogę do Aten.

Mateusz Mrożek


Bilans dnia:

  • dystans: 9 km marszu, 20 km autostopem

Nocleg: Arta

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: