Ed Sheeran „ekskomunikowany”, czyli za co można wylecieć z kościoła
Mamy nowy okołokościelny szum medialny. W tle kuria włocławaska (nie mylić z wrocławską), muzyka w kościele i Ed Sheeran. I nie tylko on. Bo na przykład Mieczysław Fogg, bożyszcze naszych babć, też. Temat w sumie stary jak wojny pokoleń i pokoleniowo zróżnicowanych potrzeb estetycznych. Ulegamy zatem temu szumowi i sprawdzamy, co się stało.
Temat wraca jak bumerang. Cóż się dziwić, skoro ważny i wciąż zalegający na półce z napisem: NIEZAŁATWIONE.
Co ma kuria włocławska do Eda Sheerana?
Sięgam do źródła.
W związku z pojawiającymi się nadużyciami muzycznymi zgłaszanymi do Diecezjalnej Komisji ds. Muzyki Kościelnej przypominamy kilka kwestii związanych z tą tematyką. W odpowiedzi na ignoranckie interpretacje przypominamy, że w mocy pozostaje zarządzenie wydane przez bpa Wiesława Meringa 23 czerwca 2016 r. dotyczące organizacji koncertów w kościołach. Można je uzupełnić o zachętę, by o dopuszczeniu do wykonywania koncertu w kościele decydowało nie tylko znane nazwisko i talent, ale także postawy i wartości promowane przez wykonawcę. Zarządzenie wymienia też wprost kilka utworów świeckich, których nie wolno wykonywać podczas liturgii, także ze zmienionym tekstem. Do tej listy należy dopisać nowy „przebój” ślubny napisany do piosenki Eda Sheerana „Perfect”.
Perfect ≠ Prosimy Cię
Piosenka ładna, romantyczna, przebojowa. A ponieważ Polak potrafi, to – jak do tysięcy innych anglojęzycznych hitów – i do tej napisał polski tekst. Nie jeden. W sieci krąży kilka odmian polskojęzycznych tekstów Perfect. Ale nas interesuje ta wykonywana na katolickich ślubach. Zróbmy zestawienie.
Perfect Eda Sheerana:
Bo byliśmy tylko dziećmi, kiedy się zakochaliśmy nie wiedząc, co to było
Nie zrezygnuję z ciebie tym razem, ale, kochanie, pocałuj mnie powoli
Twoje serce jest wszystkim co posiadam, a w twoich oczach, trzymasz moje
Kochanie, tańczę w ciemności z tobą w ramionach
Boso na trawie, słuchając naszej ulubionej piosenki
Kiedy powiedziałaś, że wyglądasz okropnie, szepnąłem pod nosem
Ale ty to usłyszałaś, „Kochanie, wyglądasz dziś idealnie”
Perfect z polskim, ślubnym tekstem:
Bo dziś w Twoim domu, Panie, cud się staje! Małżeństwem dwoje ludzi zostaje!
Ty im dopomóż, daj im siłę na każdy czas. To oni stoją przed twym ołtarzem,
dając siebie dziś w darze. Ojcze nasz drogi, przelej na nich swej łaski zdrój.
Prosimy Cię! Obmyj świętą Krwią, prowadź w dzień i w noc. Oczyść winy te.
Wybacz, co było grzechem i złem. Pragną poczuć dzisiaj Cię, otocz ramieniem ich
na nowej drodze, okaż miłosierdzie swe.
Co ja na to?
Hm, dużo wątków. Po pierwsze nie jestem fanem śpiewania po polsku angielskich piosenek. Oryginalny język jest jednym z ważniejszych elementów jakości i charakteru piosenki. Kiedy się go pozbywamy, w jakimś sensie kastrujemy przebój. No, ale to jest najmniejszy problem
Generalnie uważam, że polskie ureligijnianie totalnie świeckich hitów jest bez sensu. To zabieg sztuczny, dziwny i niepotrzebny. O ile nie szkodliwy. Nie mamy rodzimych pieśni, które nadają się na takie okoliczności? Że co, że to nie takie światowe hity jak Perfect Sheerana? Litości. Naprawdę jesteśmy gotowi zrezygnować z wszystkiego dla kilku hitowych srebrników? Naprawdę?
W czym zgadzam się z kurią włocławską?
W tym, że w ogóle zainteresowała się tą sprawą. Jakakolwiek samowolka jest zła. Zwłaszcza w takich miejscach jak świątynie i zwłaszcza w takich momentach jak liturgie. Kropka. Jeżeli jestem przeciwnikiem nowszej muzyki i nowszych instrumentów w Kościele, to nie dlatego, że są nowe, ale dlatego, że bywają słabej jakości, partyzancko implikowane, niedostosowane do charakteru miejsca i czasu.
W czym się nie zgadzam?
W tym, że nie proponuje niczego w zamian. Zakazuje i tyle. Tak jak to było w przypadku zespołu Emmanuel. To też głośny wątek afery włocławskiej. Emmanuel to taki zespół od wszelkich opraw podczas uroczystości w kościołach. Ze źródła:
W związku z licznymi nadużyciami i lekceważeniem zasad dotyczących muzyki sakralnej, co potwierdzają media społecznościowe, jeden z zespołów muzycznych w naszej diecezji jak i wszyscy jego członkowie, razem jak i indywidualnie, otrzymali na 2026 rok zakaz wykonywania muzyki podczas i poza liturgią w kościołach naszej diecezji. Dotyczy to także ślubów. Mamy nadzieję, że wspomniana sytuacja stanie się przestrogą dla wszystkich wykonujących muzykę w kościołach, zachętą do przygotowania repertuaru zgodnego z życzeniem Kościoła, a dla dbających o piękno muzyki liturgicznej potwierdzeniem, że warto stać na straży świętości liturgii.
Zespół poczuł się dotknięty, bo nie było żadnego ostrzeżenia, żadnej żółtej kartki. Od razu out. Trochę to rozumiem. Gdybym był biskupem, najpierw wezwałbym ich na dywanik, dał ostrzeżenie, docenił zaangażowanie i zalecił kompromisową reformę.
Jak to powinno wyglądać?
Oto moje osobiste przesłanie do niewzruszonych strażników tradycyjnej muzyki liturgicznej.
Kochani, świat się zmienia. Charakter muzyki i instrumenty, na których się ją wykonuje, nie są ani dogmatami,\ ani fundamentalnymi prawami wiary. To zwykłe przepisy. Mamy czasy, kiedy w łonie samego Kościoła katolickiego dywaguje się na temat tego, czy para gejów aby na pewno nie może zawrzeć sakramentalnego małżeństwa, na temat tego, czy kobieta może zostać księdzem, i na temat tego, czy rzeczywiście są tylko dwie płcie. Przy takich tematach rozmowa o tym, jakie piosenki można śpiewać na Mszy i czy gitara jest OK, to naprawdę pikuś. Nawet jeśli nie zdecydujecie teraz o reformie muzyki kościelnej to ona z czasem sama się dokona. Pamiętajmy, że umieramy. Za chwilę przyjdą kolejne pokolenia, które będą potrzebowały innej nuty. Parafrazując Mistrza: znak jest dla człowieka, a nie człowiek dla znaku.
To się już dzieje
Muzyka w kościele powinna być na możliwie najwyższym poziomie. Powinna charakterem dostosować się do okoliczności. I naprawdę, nie tylko ta tradycyjna jest w stanie spełnić te kryteria. Sporym problemem jest tutaj akustyka naszych świątyń i ich architektura. Bo – po pierwsze – używanie niektórych instrumentów kończy się dźwiękiem kotłującym, a tego nikt nie lubi (jestem przeciwnikiem perkusji w kościele!). Po drugie – często świątynia nie przewiduje odpowiedniego miejsca dla takiej scholi. Co nie znaczy, żeby nie próbować.
Szukajmy rozwiązań, kompromisów, i nie udawajmy, że to, co brzmi w dzisiejszych kościołach, jest super. Odkrywajmy na nowo stare pieśni, twórzmy nowe. Szukajmy takich rozwiązań, by muzyka w kościele pociągała i unosiła ku niebu. Jestem pewny, że to jest możliwe. Tylko róbmy coś i nie poprzestawajmy na samych zakazach!
Ze źródła:
W komunikacie poinformowano również, że dla uporządkowania wszystkich informacji i spraw związanych z muzyką w kościele, diecezja planuje przygotować kurs, który na podobieństwo kursów dla fotografów i kamerzystów mógłby stać się podstawą dopuszczenia do wykonywania muzyki w kościołach diecezji włocławskiej.
Jest to jakaś myśl. Jakaś próba działania. Tylko zastanawiam się, kto takie kursy będzie prowadził, na czym będą polegać i czy rzeczywiście będą impulsem do DOBREJ reformy muzyki w Kościele?
Jak czytam o tych pojawiających się nadużyciach muzycznych zgłaszanych do Diecezjalnej Komisji ds. Muzyki Kościelnej, zastanawiam się, czy z podobną troską i zaangażowaniem szanowne komisje kościelne podchodzą do innych nadużyć w Kościele. Jak wiemy, o wiele bardziej poważnych i o wiele bardziej domagających się stanowczych rozwiązań.
Adam Szewczyk
Gitarzysta, kompozytor, aranżer, felietonista. Człowiek o wielkiej ciekawości świata patrzący na rzeczy racjonalnie i przez pryzmat wiary. Absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Wieloletni jej wykładowca.









