14 października| Wiadomości

Na tę wyspę jest zakaz wstępu. Mimo to daje nadzieję całemu światu

Nie każda nowa wyspa staje się atrakcją turystyczną. Surtsey, która wynurzyła się z oceanu u wybrzeży Islandii w listopadzie 1963 roku, jest jednym z najbardziej wyjątkowych miejsc na Ziemi – nie ze względu na hotele i plaże, ale dlatego, że… nie wolno tam wchodzić.

To zakazany raj, całkowicie oddany naturze, gdzie naukowcy obserwują, jak życie powraca tam, gdzie wcześniej nie istniało nic. Jak do tego doszło?

Ten kontynent pęka na pół. Nowy ocean szybciej niż myśleliśmy

Narodziny z ognia i popiołu

Historia Surtsey zaczęła się spektakularnie. W 1963 roku załoga islandzkiego trawlera Ísleifur II zauważyła nad Atlantykiem ciemną chmurę i kolumny popiołu unoszące się z morza. Okazało się, że pod wodą doszło do erupcji wulkanu. W ciągu kilku dni z oceanu zaczęła się wynurzać nowa wyspa – surowa, parująca i całkowicie pozbawiona życia. Po dwóch miesiącach miała już ponad kilometr długości i 174 metry wysokości.

Islandczycy szybko zrozumieli, że mają do czynienia z czymś unikalnym. Postanowiono, że Surtsey zostanie objęta pełną ochroną, a człowiek nie będzie ingerował w jej rozwój. Dzięki temu powstało naturalne laboratorium, które do dziś fascynuje naukowców z całego świata.

Wyspa Wczorajsza i Wyspa Jutrzejsza. Tutaj można odbyć podróż w czasie

Jak rodzi się życie na pustkowiu

Pierwsze oznaki życia pojawiły się zaskakująco szybko. Już w kilka lat po erupcji fale przyniosły nasiona rukwi nadmorskiej – pierwszej rośliny Surtsey. Początkowo wszystko rozwijało się powoli: po dekadzie rosło tam zaledwie kilkanaście gatunków.

Przełom nastąpił w latach 80., gdy na wyspie pojawiły się mewy. Ptaki przyniosły ze sobą nowe nasiona i – dosłownie – użyźniły glebę swoimi odchodami. Dzięki nim wyspa zaczęła zazieleniać się w ekspresowym tempie.

Norweska wyspa staje miejscem duchowego przebudzenia

Foki, erozja i lekcja dla przyszłości

Z czasem Surtsey stała się też domem dla fok szarych, które znajdują tam bezpieczne miejsce do odpoczynku i rozrodu. Ich obecność dalej napędza rozwój ekosystemu – niczym domino, w którym każde ogniwo natury wpływa na kolejne.

Jednak życie na Surtsey nie jest wieczne. Erozja morska stopniowo zjada jej brzegi, a naukowcy przewidują, że część wyspy może zniknąć pod wodą jeszcze w tym stuleciu.

Mimo to Surtsey pozostaje symbolem nadziei. Pokazuje, że natura potrafi się odrodzić – jeśli tylko damy jej spokój i czas. W świecie, w którym coraz częściej mówi się o degradacji środowiska, ta maleńka islandzka wyspa przypomina, że życie zawsze znajdzie sposób, by wrócić.

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: