Rozważanie na niedzielę, 1 sierpnia

J 6,24-35
Kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że na brzegu jeziora nie ma Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi, dotarli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?». W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do syta. Zabiegajcie nie o ten pokarm, który niszczeje, ale o ten, który trwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec». Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?». Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: «Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał». Rzekli do Niego: «Jaki więc Ty uczynisz znak, abyśmy go zobaczyli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: „Dał im do jedzenia chleb z nieba”». Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze ten chleb!». Odpowiedział im Jezus: «Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie».

Przez większość życia biegasz za różnymi dobrami materialnymi. Wyrazem tego jest biblijna pogoń Izraelitów za Jezusem. Tęsknią za spełnieniem swoich ziemskich pragnień. Chrystus bowiem wydaje się mieć potencjał, aby pozytywnie na nie wszystkie odpowiedzieć. On jednak daje „tylko” chleb z nieba. W starożytności funkcjonowało przekonanie, że manna była mielona przez żarna niebiańskie w trzecim niebie, tzw. SZECHAKIM. Z tego pokarmu mogli korzystać jedynie sprawiedliwi. Eucharystia zatem jest największym zaszczytem dla ciebie goniącego za dobrami. Tylko trwając w ścisłej więzi z Bogiem, znajdziesz czas na odpoczynek.


Klerycy z OMIbike zakończyli wyprawę

20 lipca wyruszyliśmy z Olsztynka. Pierwszą noc spędziliśmy w namiotach na posesji miłej pani. Kolejnymi miastami, w których nocowaliśmy były: Pieniężno w gościnie u księży Werbistów, Mrągowo u księży Saletynów, pod Augustowem przy jeziorze i na zakończenie w Białymstoku. Łącznie przejechaliśmy ok. 680km.

Pielgrzymowaliśmy nawiedzając miejsca święte: sanktuarium w Gietrzwałdzie, klasztor w Pieniężnie, katedrę we Fromborku, bazylikę w Świętej Lipce i w Różanymstoku oraz sanktuarium w Sokółce. Wyprawa miała również charakter biwakowy. Kąpaliśmy się w Bałtyku w Stegnie oraz wielokrotnie w różnych jeziorach Warmii i Mazur.

Dziękujemy Bogu za wspólnotę jaka stworzyliśmy i każdy kolejny dzien. Dziękujemy ludziom, którzy nas przyjmowali i wszystkim tym, których spotykaliśmy na naszej trasie. Dziękujemy wspierającym nas modlitwą. Pozdrawiamy całą ekipę NINIWY! Udanej wyprawy!!!


Rozważanie na sobotę, 31 lipca

Mt 14,1-12
W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: «To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze w nim działają». Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wtrącić do więzienia, z powodu Herodiady, żony brata jego, Filipa. Jan bowiem upominał go: «Nie wolno ci jej trzymać». Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka. Otóż, kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła wobec gości córka Herodiady i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona przedtem już podmówiona przez swą matkę powiedziała: «Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela!». Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posławszy więc kata, kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczynie, a ona zaniosła ją swojej matce. Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.

Świat, zamiast słuchać słów Pana, podrzyna gardło temu, kto je wypowiada. Taki los proroków! Ale ich nagrodą jest niebo i wieczna radość. Czy jesteś gotowy na bycie prorokiem Pana? Możesz wyjść do świata z Jego słowem?
Proś Boga o odwagę…


Stała adoracja na festiwalu

Cisza daje nam nowe spojrzenie na wszystko. Potrzebujemy ciszy, abyśmy potrafili docierać do dusz. Podstawową sprawą jest nie to, co my mówimy, lecz to, co mówi Bóg do nas i przez nas.

św. Matka Teresa z Kalkuty


Rozważanie na piątek, 30 lipca

Mt 13,54-58
Jezus, przyszedłszy do swego miasta rodzinnego, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: «Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc u Niego to wszystko?». I powątpiewali o Nim. A Jezus rzekł do nich: «Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony». I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa.

Jezus jest Bogiem ukrytym. Można Go nie rozpoznać, można w Niego wątpić, można się pomylić co do Jego osoby. Proś Go o łaskę wiary, byś nie był jak ludzie z dzisiejszej Ewangelii.


Rozważanie na czwartek, 29 lipca

J 11,19-27
Wielu Żydów przybyło do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Rzekła Marta do Niego: «Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Rzekł do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?». Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat».

Marta nie wiedziała, że za chwilę Jezus wskrzesi jej brata, a jednak powiedziała: „Wciąż wierzę że Ty, Panie, jesteś Mesjaszem”. Przypomnij sobie jakąś smutną sytuację. Coś, co utrudniało ci myślenie, co wpędzało w strach i smutek. I powiedz jak Marta: „Panie, ja wciąż wierzę…”.


Pomóż w organizacji festiwalu! Rusza akcja plakatowa

Ogłaszamy akcję plakatową Festiwalu Życia 2021. Jeżeli chcesz pomóc dotrzeć z informacją o festiwalu, możesz otrzymać plakaty tegorocznego wydarzenia i rozwiesić je w wybranych przez siebie miejscach, oczywiście tylko legalnych! Może będzie to gablotka przy kościele parafialnym, płot własnego domu, okno swojego pokoju albo ogólnodostępny słup reklamowy. Wybierz sam!

Jak to działa?

  1. Napisz do nas maila na info@festiwalzycia.pl, lub przez media społecznościowe. Napisz skąd jesteś, ile chciałbyś plakatów i gdzie możesz je rozwiesić.
  2. Odbierz plakaty osobiście z OCM w Kokotku lub podaj nam adres do wysyłki (od 20 sztuk).
  3. Powieś plakaty w miejscach, w których jest to dozwolone - na przestrzeni należącej do Ciebie, w pobliskim sklepie po uzgodnieniu ze sprzedawcą, w gablotce kościoła parafialnego po uzgodnieniu z ks. proboszczem czy w innym miejscu. Pamiętaj, żeby nie śmiecić, ani nie rozwieszać plakatów w niedozwolonych miejscach.
  4. Zrób zdjęcie powieszonych plakatów i wyślij je nam :)

Nie zwlekaj. Im wcześniej wywiesisz plakat, tym większa szansa, że ktoś dowie się o Festiwalu Życia!


Prowincja Australijska wsparła budowę kaplicy w Kokotku!

W tym tygodniu rozpoczęliśmy budowę kaplicy w Kokotku, Tak jak pisaliśmy w tym newsie, środków na jej całkowitą budowę cały czas brakuje. Brakuje dalej ale dzięki prowincji Australijskiej Misjonarzy Oblatów MN, teraz brakuje ich już znacznie mniej!

Właśnie otrzymaliśmy wsparcie na budowę kaplicy od wskazanej prowincji. Wiedzieliśmy, że ono przyjdzie ale nie wiedzieliśmy, że aż tak dużo. Przekazana kwota to aż 40 000 AUD czyli około 114 000 zł! Dziękujemy! Wkrótce kwota pojawi się na zrzutce.


Kajaczki zakończone

Dzień pierwszy spływu kajakowego rozpoczęliśmy od spotkania z Bogiem o wschodzie słońca. Wraz z rowerzystami przeżywaliśmy Mszę Świętą nad jeziorem. Potem wspólnie zjedliśmy śniadanie i pożegnaliśmy jadących na wyprawę rowerową. Sami wyruszyliśmy w długą podróż w Bieszczady, sowicie okraszaną śpiewaniem starych hitów i dobrym humorem. Zaraz gdy dotarliśmy, złapaliśmy za wiosła i przepłynęliśmy wodami Soliny, mijając lasy spomiędzy których wyłaniały się skały piaskowca. Na koniec pływania zaskoczyła nas ulewa. Nie popsuła nam ona humoru, a w strugach deszczu jeszcze bardziej rozkręciliśmy imprezę. Wieczorem skorzystaliśmy z gościny proboszcza: wysuszyliśmy się i wypoczęliśmy w domu parafialnym.

Drugiego dnia wyjazdu zgodnie zdecydowaliśmy nie chwytać za wiosła naszych kajaków. Dzień wyjątkowy ponieważ z obawy przed deszczem postanowiliśmy... zwiedzać co się da :). Pieszo ruszyliśmy do zjawiskowych Ruin Klasztoru Karmelitów Bosych w Zahutyniu. Kolejny punktem dnia był wyjazd naszym wesołym busem do Komańczy, który ku naszemu zdziwieniu, zakopał się w podmokłej trawie. Ostatecznie po nieskutecznej walce własnymi siłami, bus został uwolniony dzięki pomocy mieszkańców. Zmierzając do Klasztoru Nazaretanek, gdzie internowany był kardynał Stefan Wyszyński, tym razem to nasza męska grupa wykazała się zręcznością i siłą przy wydobywaniu samochodu turystów z rowu. Resztę dnia spędziliśmy równie godnie na wspólnym gotowaniu oraz leżakowaniu. Następnie udaliśmy się na Mszę Święta, po której dalej przy wspólnym stole cieszyliśmy się swoją obecnością. Ten dzień pełen radości i niezaplanowanych zwrotów akcji zakończyliśmy najlepiej jak się dało - adoracją Pana Jezusa w ciszy. Oczywiście jak to zwykle bywa z prognozami tego dnia nie spadła na nas kropla deszczu :)

Trzeci dzień przyniósł nam wyczekiwane kajakowanie. Mimo przewagi chmur wszyscy ochoczo rozpoczęliśmy spływ, tym razem już z bagażami na pokładzie. Tego dnia mieliśmy do pokonania najdłuższy odcinek, bo ponad 30 km. Pomimo dużego dystansu nie zabrakło chwil relaksu podczas wspólnego dryfowania. Z biegiem dnia niebo się rozpogodziło, zaskoczyła nas też wyjątkowa obfitość otaczającej przyrody - myślę, że nigdy nie byłam na spływie w tak bogatym w faunę miejscu. Dzień zakończyliśmy Eucharystią i rozbiciem obozowiska w Dynowie - celu podróży na tym odcinku.

Dnia czwartego wstaliśmy rano po pierwszej nocy w namiotach zjedliśmy śniadanie. Marlena zrobił ekstra rozgrzewkę, płynąc kajakami śpiewaliśmy a mi do kajaka wyskoczyła ryba. To był łatwiejszy dzień niż poprzedni bo na obiad już popłynęliśmy do miejsca docelowego. Na miejscu odkryliśmy ekstra huśtawkę, a później rozpaliliśmy ognisko. Wzięliśmy pełen wrażeń prysznic na myjni samochodowej i resztę wieczoru spędziliśmy w miłej atmosferze przy ognisku. Było super.

Piąty dzień kajakowania zaczęliśmy niedaleko miejscowości Dubiecko. Poranek około 8.00 zastał nas zachmurzonym niebem. Niespieszne śniadanie, pakowanie, modlitwa i spływaliśmy dalej. Każdy miał jeszcze w świeżej pamięci wczorajsze ognisko, poezję śpiewaną i dobry wieczór. Ostatni raz losowaliśmy składy w kajakach i popłynęliśmy w stronę Przemyśla. W czasie spokojnego przedpołudnia odkryłem w sobie naturę pirata i wtedy wszystko się zmieniło. Zabieraliśmy wiosła, robiliśmy uczestnikom przymusowy prysznic, sialiśmy postrach wśród pozostałych kajakarzy.

Gdy dopłynęliśmy do mostu w Chyrzynie, wyciągnęliśmy kajaczki z wody i przeżyliśmy Mszę świętą na zakończenie. Kuba, który zabierał kajaki nadjechał szybko i sprawnie znaleźliśmy się przy naszych busach, by po następnej godzinie zabrać ludzi czekających nad rzeką. Udaliśmy się w podróż powrotną na Śląsk.

Bilans:

  • 15 kajakarzy
  • 2 piratów
  • mnóstwo odpoczynku
  • 1 dzień pauzy w Zahutyniu u oblatów
  • Piękna Dolina Sanu
  • Pan Bóg w przyrodzie i w adoracji
  • Ciekawe osobowości
  • Don Carlos
  • Deszcz, który nie zepsuł planów
  • 1 porysowany bus

Rozważanie na środę, 28 lipca

Mt 13,44-46
Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją».

Wszystko postawić na królestwo Boże! Ono jest tego warte! Tylko ono jest skarbem. Ukrytym w sakramentach.
Pewien człowiek sprzedał wszystko, by kupić pole, na którym był skarb. Czy ty zrobiłeś już wszystko, by przyjąć sakramenty?