Czy nowy papież zrewolucjonizuje muzykę w Kościele?
W związku z konklawe temat wraca jak bumerang. Jest to sprawa będąca wciąż na liście tych do załatwienia. Historia dzieje się na naszych oczach. Wydaje się, że Kościół i świat mierzą się dzisiaj z problemami, przy których sprawa kościelnej muzyki to mało istotny szczegół. Jednak ja nie lekceważyłbym znaczenia muzyki w naszym życiu. Sądzę, że jest ważniejsza, niż myślimy.
Dziejowa zadyszka
Prędkość, z jaką dzisiaj dochodzi do fundamentalnych zmian w sposobie myślenia i funkcjonowania przyprawia o zadyszkę. Technologia, egzystencja, moralność, geopolityka. Wszyscy znamy te przyrodnicze filmy, gdzie w przyspieszonym tempie pokazuje się życie natury. To, co normalnie trwa godzinami albo dniami na filmie jest ukazane w kilka sekund. Ja mam takie wrażenie, obserwując dzisiaj świat religii, technologii, kultury czy polityki.
Schola parafialna, czyli najsłynniejszy zespół religijny na świecie
Pontyfikat – unikat
Podczas pontyfikatu śp. Papieża Franciszka zaczęto w Kościele na serio dyskutować o rzeczach, które do tej pory nie podlegały dyskusji. Kapłaństwo kobiet, sakramentalne małżeństwa jednopłciowe, zbawienie także poza Jezusem, czyli religijna unifikacja itd. Podział w kościele Katolickim jest dzisiaj znacznie większy niż w czasach pontyfikatu poprzednich dwóch papieży (innych nie pamiętam).
Czy wobec takich problemów, wyzwań i zmian reforma muzyki liturgicznej (czyli kulturowy upgrade) nie wydaje się błahostką? Niestety są tacy, którzy prędzej są w stanie przełknąć kobietę – księdza niż gitarzystę grającego na ofiarowanie.

