Miss Universe 2025, Mata i Lewandowski. Co ich łączy?
Najpiękniejsza kobieta świata (przynajmniej od 21 listopada 2025 do listopada 2026), jeden z najpopularniejszych polskich raperów i (jeśli wierzyć Hansowi Flickowi) najwybitniejszy piłkarski napastnik ostatniej dekady. Połączyłem pewne kropki i wyszło mi, że wszystkie te trzy osoby publicznie coś tam przebąkują o Jezusie Chrystusie.
To nie będzie tekst o tych deklaracjach (choć trochę będzie). Raczej zastanowimy się nad fenomenem celebryckich wyznań wiary i nad tym, czy nasza egzaltacja nimi nie bywa przesadna.
Fatima Bosch i skandal
Kim jest Miss Universe 2025? 25-letnią Meksykanką, modelką, na głowie której wcześniej w tym samym roku wylądowała korona Miss Mexico. Media rozpisują się o skandalu, w cieniu którego odbywał się tegoroczny wybór GLOBALNEJ PIĘKNOŚCI nr 1. Ale o jaki skandal chodzi?
Króciutko. Początek listopada. Jakieś wydarzenie okołokonkursowe. Są obecne wszystkie kandydatki do korony. Przemawia tajski potentat medialny i jeden z organizatorów konkursu, Nawat Itsaragrasil. I nagle publicznie łaja 25-letnią Fatimę nazywając ją „głupią”. Za co? Za „niepublikowanie treści promocyjnych”. Kiedy zaprotestowała, tajski bufon wezwał ochronę i zagroził dyskwalifikacją osób, które ją wsparły. Efekt? Fatima wychodzi z sali, a reszta uczestniczek w geście solidarności wychodzi razem z nią. Uchwyciły to kamery. Ta scena stała się viralem.
Nawat potem próbował się tłumaczyć, przepraszać, ale smród został. No, a kiedy to właśnie Fatima otrzymała koronę Miss Universe 2025, gość bezskutecznie szukał sposobu, by zapaść się pod ziemię.
Niech żyje Chrystus Król!
Ale tym co najbardziej sprawiło, że o Fatimie Bosch rozpisują się media na całym świecie nie było wcale spięcie z Nawalem. Tuż po ogłoszeniu wyniku Fatima zrobiła coś, co zelektryzowało media. Nie tylko te katolickie. Już z koroną na głowie, zapłakana ze szczęścia, publicznie uczyniła znak krzyża i wskazała palcem na niebo.
Po konkursie napisała na Instagramie, że jej życiowa dewiza to Viva Cristo Rey! (Niech żyje Chrystus Król!). – Ponieważ marzenia się spełniają i ponieważ taka była wola Boga – uzasadniała swój udział w konkursie.
Niecodzienne wyznanie Miss Universe 2025: „Niech żyje Chrystus Król!”
MATA
Zaczęło się od tego:
@33matczak 📍 Kraków 21.11 #mata2040 #tauronarena #mata #fyp #foryoupage
Napiszmy to, żeby było czarno na białym. MATA na jednym ze swoich koncertów odsłania swoją kurtkę i ludziom ukazuje się wiszący na jego klacie KRZYŻ. Po czym padają te oto słowa, które wprawiły w osłupienie wielu.
Słuchajcie, nie wiem czy będę prezydentem, ale wiem, że Jezus Chrystus jest Królem Polski!
O Macie i jego powiązaniach z wiarą pisałem już kiedyś. On sam wyodrębnia w swoim życiu trzy etapy. W przeszłości jako dzieciak był mega wierzącym i praktykującym katolikiem. Potem przyszedł czas kryzysu i odejścia. Dzisiaj, jak deklaruje tu i tam, wraca do Boga. Czego wyrazem ma być płyta Serce stworzona w formie Drogi Krzyżowej. Sam o niej tak mówi:
Wiele osób odebrało to jako całkowity mój odwrót od religii, niemalże jak jakiś satanistyczny akt, ale z mojej strony to była próba zredefiniowania tych wszystkich wartości, tej esencji miłości, którą jest chrześcijaństwo i Jezus. To była próba nazwania tego na nowo i odnalezienia tego w sobie. Ta płyta pozwoliła mi się w pewien sposób nawrócić i odnaleźć te wartości i idee blisko mnie.
LEWY
O tym, że nasz najlepszy piłkarz w historii jest wierzącym katolikiem, wiemy wszyscy. Choć publicznie nie mówi o tym zbyt często. Fajne jest jego wspomnienie związane z Pierwszą Komunią Świętą.
Trzy godziny po komunii miałem mecz daleko od kościoła. Przed uroczystością tata poszedł porozmawiać z księdzem. […] Powiedział do niego: „Ojcze, może moglibyśmy zacząć 30 minut wcześniej? I skrócić mszę o ostatnie 10 minut? Widzisz, mój syn ma mecz…” Ksiądz na wszystko się zgodził, bowiem wiedział, jak ważna już wtedy była piłka nożna dla Lewandowskiego. – Jak tylko komunia się skończyła, zrobiliśmy z tatą znak krzyża i pobiegliśmy do samochodu, po czym odjechaliśmy – zdradził zawodnik. A jaki był wynik? – Oczywiście wygraliśmy tamten mecz – dodał.
Dodajmy jeszcze deklarację wiary sakramentalnej małżonki Lewego, Anny.
Jesteśmy osobami wierzącymi. Jestem wychowana w religijnym duchu. W tradycyjnej rodzinie, gdzie co niedzielę chodziło się do kościoła. Czasem mama wyganiała mnie na mszę, ja się buntowałam, ale ostatecznie szłam. Cieszę się, że jestem wychowana na religijnym kręgosłupie moralnym. To daje mi w życiu siłę. Modlitwa, Bóg, wiara – to fundamenty, które wiele razy mi w życiu pomogły.
Czy celebryckie świadectwa wiary powinny nas obchodzić?
Bo to jest tak, że jak znana osoba chlapnie publicznie, że chodzi co niedzielę do kościoła, albo że Jezus jest jej Panem, to katolickie media wrzucają to momentalnie na swojego grilla i kręcą ile się da. Można to zrozumieć. Oto jakiś publiczny autorytet, osoba wysokozasięgowa czy gwiazda publicznie przybija z nami piątkę. Podbija swoją deklaracją naszą linię linię ideologiczną. Uwiarygadnia. Poprawia samopoczucie i statystyki. Tylko czy opieranie swojej wiary w jakimkolwiek stopniu na takich deklaracjach nie jest ryzykowne?
Zasięgi bożkiem dzisiejszego świata
Piszę o tym, bo zauważam coraz bardziej (zwłaszcza w sieci), że głosiciele Ewangelii srogo narażeni są na zniewolenie wysokimi zasięgami. Widzę to stawanie na głowie, by jak najwięcej ludzi kliknęło. Widzę to robienie z siebie małp. To doktoryzowanie się w clickbaitowych tytułach i kafelkach. Widzę ten schemat zapraszania gości. Oficjalnie najważniejszy jest Chrystus i wiara. Ale nieoficjalnie najważniejsze są zasięgi. Widzę, że jakieś środowisko robi z kogoś gwiazdę nie z uwagi na wyjątkowe świadectwo spotkania Boga, ale na wyjątkowe zasięgi. Bo osoba z zasięgami jest cenna. Bo można na niej zarobić i powiększyć zasięgi własne. Bez urazy. Sad but true.
Kopciuszki
Znam ludzi, którzy robią cudowne rzeczy. Ludzi wierzących, których świadectwo wiary i sztuka porusza wszystkich, którzy jakimś cudem na nich trafili. Ale nikt ich nie zaprasza na bal. Dlaczego? Bo nie są zasięgowi. Ani celebryccy. Bo nie zapewniają organizatorom balu żadnej korzyści. Ale mam do dzisiejszych Kopciuszków słowo pocieszenia. Przypomnijcie sobie tą bajkę z dzieciństwa, którą rodzice czytali wam dziesiątki razy. Pamiętacie jak to się skończyło?
Na koniec
Czy świadectwa celebrytów poza wymiarem medialnego hałasu i viralowych zasięgów mogą mieć rzeczywiste znaczenie dla naszej wiary? Nie twierdzę, że nie. Ale czuję, że te największe skarby często są poukrywane gdzieś poza światłem reflektorów wielkiego świata.
Adam Szewczyk
Gitarzysta, kompozytor, aranżer, felietonista. Człowiek o wielkiej ciekawości świata patrzący na rzeczy racjonalnie i przez pryzmat wiary. Absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Wieloletni jej wykładowca.










