GECO, czyli życie, wiara i radość ponad granicami
Od 3 do 10 sierpnia w Aix-en-Provence odbywało się GECO – Europejskie Spotkanie Młodzieży Oblackiej. Polskę reprezentował o. Jędrzej Baranowski OMI wraz z dwójką młodych. Oto relacja nowego duszpasterza z Kokotka.
Wracając do domu, na lotnisku podeszła do mnie pani, która zaproponowała wypełnienie ankiety dotyczącej pobytu we Francji, w regionie Prowansja. Z każdym kolejnym pytaniem coraz bardziej uświadamiałem sobie ogrom wdzięczności za miniony tydzień.
Jedno z pierwszych pytań brzmiało: „Czy przyleciałem sam i ile osób?”. Zaznaczyłem, że razem z Asią i Oliwierem, choć w głowie miałem wspomnienie spotkania 42 osób z różnych stron Europy, z którymi zaraz po przylocie mieliśmy się spotkać.
Kolejne pytanie wywołało u mnie duży uśmiech. Dotyczyło miejsca, w którym nocowałem – hotel, prywatny nocleg i kilka innych możliwości. Zaznaczyłem: „u rodziny”.
Rodziny oblackiej. Z jednej strony – miejscowej wspólnoty w Aix-en-Provence, która przyjęła nas pod swój dach. Z drugiej – domu i klasztoru naszego początku, naszych korzeni. Miejsca, w którym Eugeniusz wraz z kilkoma księżmi rozpoczął wspólne życie, dając początek Zgromadzeniu Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej.
Mówię to jako oblat, ale podobne doświadczenie było udziałem młodych, którzy przyjechali na to spotkanie. Były to osoby, którym bliski jest charyzmat oblacki. Jedna z uczestniczek nagrywała krótki filmik, zadając każdemu pytanie: „Co jest wyjątkowego w byciu wśród oblatów?”. Wielu mówiło o tym, że czują się jak w domu.
Dom, którym na pięć dni stał się klasztor oblatów w Prowansji, to jednak nie tylko zwykła ludzka gościnność i życzliwość. To także bardzo namacalne doświadczenie spotkania ze świętym Eugeniuszem de Mazenodem – możliwość zobaczenia przestrzeni i miejsc związanych z jego życiem i posługą.
Dlatego co trzy lata młodzież z całego świata, której bliski jest oblacki charyzmat, zjeżdża właśnie w to miejsce. Całe wydarzenie koncentrowało nas wokół historii świętego Eugeniusza, ale jednocześnie pozwalało odkrywać, jakie owoce jego życia i dziedzictwa wydają po tylu latach.
Nie był to więc tylko czas zachwytu nad życiem świętego. Przede wszystkim był to czas konfrontowania się z jego przykładem i stawiania sobie pytania: do czego on mnie dzisiaj inspiruje? Każdego dnia przyglądaliśmy się z bliska kolejnemu fragmentowi jego życia i pytaliśmy samych siebie: jak to jest dzisiaj, w moim życiu? Co to dla mnie znaczy?
Obok treści duchowych nie zabrakło także czegoś, co stanowi jeden z ważnych filarów oblackiego charyzmatu – wspólnoty. Każdy dzień dawał wiele okazji do spotkań, rozmów i budowania więzi. Po raz kolejny okazywało się, że nawet bariera językowa nie musi być przeszkodą.
Czymś niezwykłym było uczestniczyć, a czasem po prostu obserwować z boku, jak młodzi ludzie z entuzjazmem i radością przeżywają swoją wiarę i życie, potrafiąc rozmawiać ze sobą przez długie godziny.
Pięknym zwyczajem jest „festiwal narodów” – wieczorna kolacja, podczas której każdy dzieli się lokalnymi produktami przywiezionymi ze swojego kraju. Prosty gest, a jednak bardzo dobrze pokazujący, czym może być wspólnota ludzi pochodzących z różnych miejsc, kultur i języków.
Nie byliśmy tam jednak tylko dla siebie. W centrum tego doświadczenia było głębokie przesłanie świętego Eugeniusza, który widział Kościół w potrzebie, a w nim ludzi opuszczonych. Eugeniusza, który założył wspólnotę dla misji.
Dlatego również my, pod koniec tego doświadczenia, przygotowaliśmy wspólnie nabożeństwo – wydarzenie ewangelizacyjne. Kościół misji wyszedł na główny deptak Aix-en-Provence. Przed kościołem była grupa młodych zapraszających przechodniów do wejścia. W otwartych drzwiach czekali kolejni, którzy witali wchodzących. W środku grupa animowała śpiewem i modlitwą czas, którego kulminacją była adoracja krzyża – znaku, który doprowadził młodego Eugeniusza do nawrócenia.
W ostatnim dniu odprawiliśmy Mszę Świętą przy grobie świętego Eugeniusza w Marsylii. Na zakończenie odmówiliśmy modlitwę posłania i pobłogosławiliśmy wszystkich krzyżem oblackim.
Tak jak misjonarze udający się na krańce świata, tak i my wróciliśmy do swoich domów – rozpaleni charyzmatem świętego Eugeniusza i posłani, by nie zatrzymać tego doświadczenia tylko dla siebie.
o. Jędrzej Baranowski OMI
Przeczytaj również:
To zaszczyt zobaczyć miejsca związane ze św. Eugeniuszem de Mazenodem [ROZMOWA]








