Dlaczego angielskie piosenki są najpopularniejsze?
Zastanówmy się dlaczego jest tak, że angielska piosenka rządzi. I zajrzyjmy na inne podwórka, by posłuchać nieangielskich piosenek.
„Ponieważ język angielski jest zdecydowanie bardziej rytmiczny od polskiego, ma – w odróżnieniu od naszego języka – zmienny akcent, dzięki czemu po prostu łatwiej napisać chwytliwą melodię”. To napisał johnny-kalesony na jakimś tam forum w odpowiedzi na zadane w tytule pytanie. Czy to wyczerpuje temat? Nie.
Kryteria Tagga, czyli muzyki trzy
Zasadniczo nasza cywilizacja wyróżnia trzy fundamentalne odmiany muzyki. Ogarnął to niejaki Philip Tagg, opracowując tak zwany trójkąt aksjomatyczny, na wierzchołku którego znajdują się: muzyka ludowa (folk music), muzyka poważna (art music) i muzyka rozrywkowa (popular music).
Folk music
Najlepsza. Dlaczego? Bo zrodziło ją zwykłe, codzienne życie i zwykłe (a czasem też i bardziej niezwykłe) człowiecze potrzeby. Nie tak jak w przypadku jej dwóch sławniejszych i bogatszych sióstr – Art i Popular – gdzie mamy już spore ilości ciężkostrawnego parcia na szkło i trzepania kasiory.
Muzyka ludowa jest najstarszym przejawem kultury ludzkości. Jej początki sięgają początków pałętania się człowieka po tej planecie. Najpierw był rytm i taniec. Potem melodia i słowa. No i na koniec ewentualnie harmonia (akordy) i akompaniament. Przetrwała na wsiach albo w miastach, gdzie jest kultywowana przez różne zespoły i stowarzyszenia.
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Jak powstaje akord i czym się różni od chwytu?
Można by rzec, że dzisiaj folk music przeżywa swój renesans, inspirując muzyków wszystkich gatunków do czerpania z jej niewyczerpanego bogactwa. Długo zastanawiałem się, co wybrać dla przykładu. Ciężko znaleźć pure folk music. Większość tego dzisiejszego folku to zmieszane z rozrywką komercyjne podróbki. Ale wyłowiłem w miarę oryginalny kawałek inuicki.
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Czego słuchają Eskimosi?
Art music
Artystyczna, czyli ta z wyższej półki. Generalnie obejmuje całą muzyką akademicką, świecką i sakralną tworzoną przez tak zwanych profesjonalistów zasadniczo w kręgu kultury europejskiej – od średniowiecza po dziś.
Jakie jeszcze ma cechy charakterystyczne? Jest nieanonimowa (w przeciwieństwie do folk music). Nie jest objęta masową dystrybucją (podobnie jak folk i niepodobnie jak popular). I tutaj pomału zaczyna nam się wyłaniać odpowiedź na tytułowe pytanie. Ale po kolei.
Główny sposób utrwalania i dystrybucji to notacja muzyczna, czyli nuty po prostu. No i sposób finansowania – publiczny. W sensie, że sama na siebie nie jest w stanie zarobić tyle, ile jej trzeba do życia (są wyjątki!). Przykład? Zapodaję wujkowi Google hasło muzyka poważna i co wyskakuje jak pierwsze? To.
Popular music
No i sprawa się rypła. Wielowiekowy porządek w kulturze światowej zaczyna się chwiać. W 1492 roku Kolumb odkrywa Amerykę. Biali ją kolonizują zwożąc przy okazji spore ilości czarnych niewolników z Afryki. W 1776 r. powstają Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, znane jako USA. Powstaje nowe mocarstwo, którego apetyt na globalną dominację rośnie z każdym dniem.
Anglosasi (umownie tak ich nazwijmy) w efekcie zderzenia kultury swojej (czyli country folk music) z kulturą czarnoskórych niewolników (czyli bluesem) otrzymują prawdziwie wybuchową mieszankę – muzykę popularną. Rodzi się coś, co nie jest ani folkiem, ani muzyką klasyczną. Do gry wkracza trzeci gracz, który z czasem zdominuje wszystko. Z bluesa rodzi się jazz, rock and roll, soul. Potem rodzą się kolejne dzieci, wnuki, prawnuki: rock, pop, metal, punk, disco, hip hop, new wave… Powstało nawet drzewo genealogiczne popular music:

Imperator
Pod koniec XIX wieku USA zrezygnowały z polityki izolacjonizmu i poszły w kierunku imperializmu. Poczuły konkurencję ze strony innych mocarstw, które też miały swoje imperialne zapędy. Pojawiła się potrzeba znalezienia nowych rynków zbytu dla artykułów przemysłowych i (co już śmierdzi nacjonalizmem) przekonanie o rasowej i kulturalnej wyższości swoich obywateli.
USA swoje imperialne zapędy zaczynają wprowadzać w czyn. Po wojnie amerykańsko-hiszpańskiej przejmują kontrolę nad Kubą, anektują Hawaje, Guam, Portoryko i Filipiny. Itd. Już pod koniec XIX wieku USA było światowym mocarstwem. Nie tylko gospodarczym. Nie tylko militarnym.
Kulturowa dominacja
Gdyby kolonizujący Amerykę biali posługiwali się językiem suahili, dzisiaj wszyscy na świecie śpiewaliby po suahilijsku. To nie o to chodzi, że angielski jest najlepszy. Chodzi o to, że muzykę rozrywkową stworzyli anglosasi i od samego początku to angielski ze swym brzmieniem i rytmem był językiem organicznie współtworzącym charakter tej muzyki.
Próbuję wyobrazić sobie Eskimosa śpiewającego swoją ludową pieśń na przykład po czesku. Groteska. Ale to nie dlatego, że czeski jest gorszy. To po prostu razem nie działa i tyle. Kiedy u anglosasów nastąpiło zdetonowanie bomby pod tytułem rock’n’roll, kiedy dzięki studiom nagraniowym, płytowym wydawnictwom i mediom typu radio, telewizja i prasa i wreszcie kiedy dzięki nowym mechanizmom zmasowanej promocji resztę świata zaczęła zalewać ta anglosaska kultura, okazało się jasne, kto tu rządzi.
Od Bacha do Prince’a. Nieśmiertelne hity śmiertelnych artystów
Dobre bo amerykańskie?
Serio? Ten mit coraz bardziej sypie się na naszych oczach. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego amerykańskie filmy, piosenki, mody i inne przejawy kulturowej egzystencji wydają nam się najfajniejsze? Bo takie są? Nie. Bo nam to wmówiono.
Ciężko mi z tym, ale prawda jest taka, że nasz krąg polityczno-kulturowy stał się ofiarą wieloletniej, zmasowanej i skutecznej propagandy anglosaskiej. Zgodzę się z tym, co powiedział Keith Richard – że blues jest najlepszą rzeczą, jaką Ameryka dała światu. Bo blues i wszyscy jego potomkowie to cudowny kawał kultury!
Ale jest i druga, ciemniejsza strona tego zagadnienia, o której wcześniej napisałem. Załóżmy, że za 100 lat to Chiny zdominują świat totalnie. Myślicie, że wtedy anglosaskie piosenki wciąż będą najpopularniejsze na świecie? Wątpię.
Piosenki nieanglosaskie
Okazuje się, że większość krajów Europy ma swoją piosenkową tradycję. Posłuchajmy na koniec, jak to wygląda w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Włoszech czy na Węgrzech. Da się? Da się!
Niemcy
Francja
Hiszpania
Włochy
Węgry
Adam Szewczyk
Gitarzysta, kompozytor, aranżer, felietonista. Człowiek o wielkiej ciekawości świata patrzący na rzeczy racjonalnie i przez pryzmat wiary. Absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Wieloletni jej wykładowca.









