10 sierpnia| NINIWA Team

Eurotrip, dzień 14. Ogro­dzie oliwny, widok w tobie dziwny

Tak, widok z pewnością niecodzienny, bo nie zawsze prawie 20 rowerzystów leży w trawie pomiędzy drzewami oliwnymi.

Budzimy się, każdy kiedy chce. Na śniadanie zjadamy resztki z wczoraj. Później większość z nas robi pranie w sakwach i wywiesza je w wolnych miejscach ogrodu. Jest również czas na szybki poranny prysznic, bo temperatura zaczyna dawać się we znaki już z samego rana.

Jednoczy nas wszystkich Msza Święta o godzinie 9. Odprawiamy ją w cieniu między leżącymi na trawie oliwkami. Ewangelia po raz kolejny zachęca nas, żeby zajrzeć w głąb siebie. Kiedy damy sobie czas na odrobinę ciszy, mamy szansę spotkać Boga, bo On nie przychodzi w grzmotach, lecz w lekkim powiewie.

W życiu człowieka zawsze występują pocieszenia i strapienia. Strapienia zawsze są po coś. Jest to dla nas okres próby. Po nich zawsze przychodzą pocieszenia. Ważne, żeby nie zwątpić i nie zmieniać swoich dobrych nawyków.

Po Mszy św. czeka nas kółko podsumowujące drugi tydzień wyprawy. Ale chwila, moment! Właśnie wychodzi pani gospodyni i daje nam dwa worki świeżo pieczonych kawałków chleba i pain au chocolat. Nasi gospodarze są bowiem piekarzami. Zapraszają nas również na kolację.

Ustalamy więc godzinę, zapisujemy ją w naszym napiętym grafiku dnia i ze smakiem dzielimy się w kółku otrzymanymi darami i swoimi przeżyciami związanymi z bardzo intensywnym drugim tygodniem.

Eurotrip, dzień 14 [ZDJĘCIA]

W okolicach południa ekipa dzieli się na dwie grupy. Pierwsza, wygodniejsza, jedzie do miasta zrobić pranie i dobrze zjeść, druga zaś decyduje się spędzić cały dzień na plaży. Obydwie ekipy bawią się porównywalnie świetnie, bo spędzenie wolnej niedzieli w Bonifacio na Korsyce niechybnie zwiastuje dobry czas. Na mieście zajadamy się lodami, pizzą i wszystko zapijamy mrożoną herbatą.

Zwiedzamy leżące na południowym krańcu Korsyki Stare Miasto w Bonifacio, które wznosi się na wapiennych klifach około 70 m n.p.m. Widoki zapierają dech w piersiach. Widać szeroko rozpostarte granice lądu – Sardynii, na której zdobycie czekamy z niecierpliwością.

Oglądamy jeszcze XV-wieczną cytadelę otaczającą starówkę i, powolutku robiąc w międzyczasie zakupy, wracamy na nocleg.

Późnym popołudniem każdy ma chwilę dla siebie. Jest czas na leżakowanie, a bardziej karimatowanie, spakowanie sakw i schłodzenie się zimną wodą ze szlaucha. Integrując się, gramy w siatkówkę i dzieje się najbardziej oczywista rzecz, a mianowicie piłka wpada na drzewo.

Ignacy, próbując strącić piłkę, wrzuca swoje sandały na drzewo. Śmiechom nie ma końca. Wydaje się, że Ignacy będzie zmuszony jutro jechać boso, ale Olek i Maciek ratują sytuację i tyczkami od namiotu strącają z drzewa zbędny balast.

O godzinie 20 wszyscy umyci i gotowi do jedzenia bierzemy nasze menażki, kubeczki oraz sztućce i, przemierzając gąszcz krzaków, zmierzamy na kolację na taras gospodarzy.

Poziom gościnności przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Właściciele raczą nasze żołądki ciepłym chlebem, kaszą bulgur z warzywami, świeżymi pomidorkami prosto z ogródka, ciasteczkami, winem i wodą. Można by tak siedzieć i słuchać korsykańskich opowieści tłumaczonych przez o. Patryka bez końca, ale mając w perspektywie kolejny tydzień pedałowania, dziękujemy gospodarzom za gościnę, zwijamy nasze manatki i robimy sobie pamiątkowe zdjęcie.

Kładziemy się spać najedzeni do syta i podekscytowani jutrzejszym dniem. Sardynia wzywa!

Tomasz Walke


Bilans dnia:

  • dystans: 0 km

Dystans całkowity: 1747 km

Nocleg: Bonifacio – Korsyka, Francja

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: