13 sierpnia| NINIWA Team

Eurotrip, dzień 17. Ktoś rano powiedział: „Nie był to najgorszy nocleg, ale był za to najbliżej natury”

Ciąg dalszy poetyckich uniesień NINIWA Team – tym razem w stylu wieszcza narodowego. Oto pożegnanie z Sardynią ujęte w trzynastozgłoskowcu.

Obudzeni przez owce dzwoniące dzwonkami
i komary brzęczące nad swemi uszami, zbieramy się z łóżek, choć lekko niewyspani.

Na śniadanie jemy zwykłe mleko z płatkami
przeplatane czasami chleba kawałkami.
Niektórzy na śniadanie nie jedzą nic wcale,
co podczas odcinka ich nie wznosi ku chwale.

Pierwszy dystans nam mija podjazdem niełatwym,
na jego finiszu prowadzi ojciec Patryk,
lecz Tomek z Ignacym nigdy się nie poddają,
jednym kontratakiem lidera wyprzedzają.

Po zjeździe na dole czeka nas krótka przerwa,
przed ostatnim dystansem rozpiera nas werwa.
W małym wiejskim sklepiku dostajemy ciastka
od jego właściciela, czy życie to bajka?

Ruszamy więc przed siebie i gnamy tak naprzód,
że nagle na tej trasie przeżywamy zawód.
Przyczyną tu problemu, jest brama zamknięta,
szlaban – inaczej pozioma sztacheta.

Miła pani przy bramie, gdy widzi nas biednych,
niechybnie tu z litości kończy już ten przepych,
razem ze swą sąsiadką odwiązują sznurek,
przepuszczają NINIWĘ, niczym kranu kurek.

Teraz czeka nas druga, ostatnia już przerwa,
idziemy już na plażę, kąpać się i stękać
od poparzeń promieni słońca przepięknego
i powietrza bez tlenu – skwaru piekielnego.

Eurotrip, dzień 17 [ZDJĘCIA]

Odprawiamy Mszę Święta, w parku, w drzewa cieniu
i słuchamy uważnie, w ucha nakłonieniu
Ewangelię dzisiejszą, gdzie święty Mateusz
poucza nas cierpliwie, niczym słowa geniusz,

że trzeba nam odwagi, by upomnieć brata
w celu jego zbawienia, i naszego świata.

Po Mszy Świętej robimy bardzo różne rzeczy,
pamiętając, by cały dobytek mieć w pieczy.
Od kąpieli w basenie Morza Śródziemnego
po wymianę znów szprychy roweru nędznego.

Wieczorem my ekipą idziemy na pizzę
i raczymy żołądki wygrywając bitwę
z tym głodem nieskończonym, by w końcu na chwilę
zaznać w nas nasycenia, niczym w gnieździe pisklę.

Potem znów wyczekujemy w kolejnej godzinie,
pocąc się i tułacząc po portu krainie.
Upały tu nieziemsko kształtują w nas wolę
i pragnienie, by wypić w końcu zimną colę.

I tym oto sposobem żegnamy się ze dniem,
witamy z długą nocą, i promu wielkim łbem.
Wracamy na kontynent nasz ten europejski
przechodząc suchą nogą przez pokładu deski.

Tomasz Walke


Bilans dnia:

  • dystans: 87 km
  • czas jazdy: 4 h 46 min
  • średnia prędkość: 18,2 km/h
  • suma wzniesień: 1152 m

Dystans całkowity: 1989 km

Nocleg: Arbatax – Sardynia/na promie, Włochy

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: