15 sierpnia| NINIWA Team

Eurotrip, dzień 19. Niech się kręci cały świat, zawsze niech już będzie tak jak dziś

Każdy dzień rozpoczynający się pobudką późniejszą niż 5:00 zwiastuje coś cudownego, mianowicie względne wyspanie się. Dzisiejszej nocy jedni śpią pod dachem, tak aby uniknąć walki z wszelakim robactwem, ci nieustraszeni spędzają jednak noc na swoich karimatach pod gołym niebem. Jest też pewien wyprawowicz, który rozpoczyna swój dzień wyjątkowo wcześnie. Czeka go dzisiaj wielka podróż, tylko dokąd zmierza?

Rozbudzeni z samego rana przeżywamy wspólnie Eucharystię. Na dobry początek dnia słuchamy w Ewangelii o tym, jak Jezus nazywa nas swymi przyjaciółmi.

Pora w końcu zwiedzić trochę tej włoskiej stolicy. Wyruszamy wspólnie na miasto, droga co prawda długa, ale nam nic niestraszne. Krystian z Andrzejem decydują się na podróż rowerami. Do plusów można zaliczyć niskie koszty podróży i super ścieżkę rowerową, a minusy? Brak, przecież nie ma lepszej aktywności od jazdy na jednośladowym rumaku!

Podobnie na rowerową wycieczkę wybiera się Zosia. W planie malownicza trasa wokół jezior przy akompaniamencie śpiewu ptaków. W tym samym czasie nasi niniwowi turyści bujają się do dźwięku gitary i skrzypiec, wszystko za sprawą dwóch grajków umilających im czas w metrze.

Zapierająca dech w piersiach kopuła Bazyliki św. Piotra, z której można podziwiać całe miasto, w tym również ogrody watykańskie, robi na nas ogromne wrażenie. Po zwiedzeniu katakumb udaje się to krótko i zwięźle podsumować Krystianowi: „Kiedyś to było górnictwo!”.

Eurotrip, dzień 19 [ZDJĘCIA]

Architektura architekturą, ale porozmawiajmy również o włoskich rarytasach – kremowe, rozpływające się w ustach tiramisu, pizza na cienkim cieście, no i te lody.

Zwiedzana jest również bazylika sportu, dobrze wszystkim znana jako Decathlon. Wychodzimy z niej bogatsi między innymi o świeże i pachnące gatki rowerowe oraz butlę z gazem. Tutaj historia z butlą mogłaby się zakończyć, ale okazuje się ona przeszkodą podczas przekraczania granicy Watykanu. Mina żandarma okazuje się bezcenna na widok butli z gazem przed wejściem do bazyliki. No cóż, może innym razem się uda.

Łukasz w tym czasie zwiedza via Romana, tylko że chwila, chwila, nie ma czegoś takiego jak via Romana. Gdzie tak naprawdę jest Łukasz? Jest gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie. Wracaj do nas szybko!

Szybko poruszają się też miłośnicy wyścigów Paryż–Roubaix. Ojciec Patryk, Andrzej i Krystian przemierzają trasę via Appia Antica, zwaną również piekłem północy, z zawrotną prędkością. Czy to zasługa tej nieposkromionej siły w nogach, czy tego, że dzisiaj obowiązuje jazda na lekko?

Kolorowe papugi na placach, niekończące się smaki lodów i Bartek, który nagle spotyka swoich sąsiadów na drugim końcu Europy. Czyli to jednak prawda, że wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, czy pojawi się jeszcze ktoś bliski naszemu sercu?

Na takie wydarzenie nie trzeba długo czekać. Panie i Panowie, niespodzianka z serii tych ogromnych. Gdzieś w połowie dnia na miejsce noclegowe dojeżdża gość specjalny, ubrany cały na rowerowo – to Kuba!! Wraca do nas po przymusowej przerwie z nowiutkim kołem i gotowością do jazdy. Nareszcie w komplecie!

Pod koniec dnia udajemy się wspólnie na rodzinną kolację. Większość z nas decyduje się na pizzę, na stole pojawiają się również makarony. Czy ktoś znajdzie jeszcze miejsce na deser?

Pora wracać na stare włości. Przed nami jeszcze obowiązkowe zakupy na jutro, pakowanie i sprzątanie, no ale oczywiście powroty nie zawsze są takie łatwe. Karolina z Zosią gubią przystanek końcowy. Na szczęście docierają na miejsce dzięki niespodziewanej podwózce z szyberdachem. Ach, i ten wiatr we włosach!

W końcu nadchodzi ta chwila, w której zawijamy się w nasze kokony. Pora do spania. Karaluchy pod poduchy, trzymajcie kciuki za jutrzejszą jazdę!

Zosia Iwan


Bilans dnia:

  • dystans: 0 km

Dystans całkowity: 2099 km

Nocleg: Rzym, Włochy

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: