Eurotrip, dzień 8. 48 zakrętów Stelvio
NINIWA Team na dachu świata (prawie).
Exodus – wielkie wyjście Niniwitów z pomieszczeń zamkniętych. Skomplikowana operacja logistyczno-strategiczna, składa się z etapów: opuszczenia pomieszczenia sypialnego, opuszczenia łazienki i prysznica, posprzątanie tych przestrzeni, a następnie znalezienia rozmaitych fantów do „licytacji pompkowej” na kółku.
Nocleg udaje się w miarę sprawnie opuścić i ruszamy w trasę, wdzięczni za gościnność polskiego proboszcza przez pierwszy weekend.
Poniedziałek określamy zgodnie Dniem Spełniania Marzeń: ojciec jedzie na rowerze, Tobiasz prowadzi kolumnę, a wszyscy zdobywają Stelvio… Ale może nie wyprzedzajmy faktów.
Najpierw czekają nas perypetie drogowe – rower jako środek transportu n-tej kategorii można w razie remontów tuneli spychać na naprawdę ciekawe drogi. Na przykład na szutry o nachyleniach, które nie wybaczają najmniejszej niepewności u rowerzysty. Ten odcinek niewielu kończy bez zejścia z roweru.
Ignacy z rana nie ma szczęścia, z noclegu wiezie pokaźną torbę z butelkami kaucyjnymi, tylko problem tkwi w tym, że pierwszy sklep mamy we Włoszech, a tam nie ma automatów do zwrotu. Za to nie zniechęca go to do osiągania innych sukcesów…
Podjazd na przełęcz może i jest długi, ale za to się nie kończy. W świadomości kolarzy i motocyklistów znana jest charakterystyczna numeracja zakrętów – podjazd znany jest pod skrótem 48. W przeżywaniu trudów pomagają widoki: lodowiec wokół szczytu Ortler (3905 m n.p.m.), świstaki i zmieniające się piętra roślinności. Trudno również nie wspomnieć o drugim człowieku – czy to współwyprawowicz, czy kolarze, kierowcy, motocykliści… Wszyscy kibicują nam w zmaganiach z przełęczą.
Mamy to! Jako pierwsze na przełęcz wjeżdża zaszczytne grono:
- III miejsce – równocześnie: Tomasz Walke i Jakub Bolacki
- II miejsce – tegoroczny debiutant: Łukasz Popek
- I miejsce i tytuł „Tadeusza Poganiacza*” – Ignacy Kot z czasem 3:04:44
* Gra słowna – tytuł pochodzi od Tadeja Pogačara, niedoścignionego słoweńskiego kolarza.
Nocleg znajduje Ola w Bormio. Ne wiemy, jak to zrobiła rozmawiając po polsku z Włochem, ale ostatecznie wszyscy są szczęśliwi.
Maciej Pyka
Od redakcji:
Przełęcz Stelvio (Passo dello Stelvio) to jedna z najbardziej rozpoznawalnych górskich dróg świata. Położona na wysokości 2758 m n.p.m., łączy Lombardię z Południowym Tyrolem i jest najwyżej położoną przejezdną przełęczą drogową we Włoszech.
Drogę zbudowano w latach 1820–1825 na polecenie cesarza Austrii Franciszka I, aby zapewnić połączenie Lombardii z resztą monarchii Habsburgów. Najbardziej charakterystyczny jest północny podjazd od strony Prato allo Stelvio – liczący blisko 25 km i słynący z 48 ciasnych serpentyn, które stały się symbolem alpejskiego kolarstwa.
Stelvio od dziesięcioleci zajmuje wyjątkowe miejsce w historii Giro d’Italia. Kolarze po raz pierwszy pokonali tę przełęcz w 1953 roku, gdy spektakularny atak Fausta Coppiego pozwolił mu odwrócić losy wyścigu i sięgnąć po piąte zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Od tamtej pory Stelvio wielokrotnie gościło na trasie Giro, a dzięki swojej wysokości często pełniło rolę „Cima Coppi” – najwyższego punktu danej edycji wyścigu, nazwanego na cześć legendarnego włoskiego mistrza.
Dla kolarzy Stelvio pozostaje jednym z największych wyzwań Alp. Długa wspinaczka, niemal 1900 metrów przewyższenia od strony Prato oraz rozrzedzone powietrze na wysokości blisko 2800 m n.p.m. sprawiają, że o sukcesie decydują nie tylko forma, ale również umiejętność równego rozłożenia sił. Nic dziwnego, że wjazd na Stelvio uchodzi za obowiązkowy punkt na liście marzeń wielu miłośników kolarstwa szosowego.
NINIWA Team właśnie to marzenie spełniła.
Bilans dnia:
- dystans: 131 km
- czas jazdy: 8 h 24 m
- średnia prędkość: 15,6 km/h
- suma wzniesień: 2807 m
Dystans całkowity: 1103 km
Nocleg: Bormio, Włochy








