Euritrip, dzień 15. Ciao Sardynia!
Budzimy się w ogrodzie oliwnym w różnych odcieniach godziny piątej. Msza zaczyna się o 6:00, by wykorzystać czas przed promem z Bonifacio. Pani gospodarz jedzie z nami rowerem do prowadzonej z mężem piekarni, ale decyduje się jechać z nami aż na prom. Czekamy na kapitana, który dzielnie obraca statek tyłem do załadunku, kontrola dokumentów, szybkie zdjęcie grupowe i wsiadamy.
Na pokładzie jest tak jakby luksusowo: klima (według niektórych za dużo klimatyzacji – Jagoda nie wzięła kocyka), fotele, mało ludzi i podłoga wyłożona dywanem – idealne warunki do godzinnej drzemki.
Lądujemy z powrotem w ojczyźnie Fiata Multipli. Wraca do nas również Łukasz „Ciao” Popek. We Francji z powodu sztywnie brzmiącego „Bonjour” nie czuł się na siłach, by pozdrawiać każdego przechodnia z roweru, teraz wraca ze zdwojoną siłą, krzycząc „ciaaooo!”.
Lądowanie na Sardynii około 9:30 ma minus – a raczej dużo na plusie, około 30 stopni Celsjusza, które już tylko nieznośnie rośnie. Nie mamy dużo do przejechania dziś, ale zdecydowanie lepiej zaczynać dzień w czymś, co rano przypomina chłód.
Podczas jazdy Jagoda i Łukasz dołączają do legendarnej supergrupy muzycznej „Check the engine” o zmiennym składzie, złożonej z muzyków sesyjnych. Jagoda zajmuje instrument perkusyjny z możliwością strojenia dźwięku – błotnik grający na tylnym kole, Łukasz na konsoli DJ-a nadaje „beat” hamulcami. Wcześniejsza odsłona zespołu obejmowała Tomka i jego trzeszczący suport roweru, jak również Olę z jej bagażnikiem – wróć, błotnikiem (Ola myli te dwie jakże podobne części).
Zapytacie może, czym jest tryb wakacyjny NINIWA Team? Już śpieszymy z odpowiedzią. Otóż po dwugodzinnej drzemko-przerwie w parku (poprzedzonej sklepem około kilometra wcześniej) ojciec mówi: „Przejedziemy 15 km i mamy sklep”. Na to Manuela odpowiada: „Znowu?!”. Ojciec piorunuje ją wzrokiem.
Z kolei plan 15 km Łukasz kwituje następująco: „Oby te 15 kilometrów było naszymi najlepszymi 25 kilometrami w trakcie tej 35-kilometrowej przejażdżki, dzięki Andrzej”.
Zaraz przed sklepem i szukaniem noclegu opuszcza nas Olek. Wraca do pracy do Wielkiej Brytanii z lotniska w Olbii. Śpiewamy mu a cappella „Time to Say Goodbye” i żegnamy się po kolei. Sprytny już zawczasu zorganizował sobie karton ze sklepu rowerowego na transport swojego jednośladu. Bezpiecznej podróży!
P.S. Przypominamy, że od tygodnia funkcjonuje autobusowa komunikacja miejska na trasie Kokotek–Lubliniec.
Maciej Pyka
Bilans dnia:
- dystans: 79 km
- czas jazdy: 4 h 24 m
- średnia prędkość: 18 km/h
- suma wzniesień: 976 m
Dystans całkowity: 1826
Nocleg: Porto San Paolo – Sardynia, Włochy








