14 sierpnia| NINIWA Team

Eurotrip, dzień 18. Widać ląd, ziemia na horyzoncie!

Może i wierszami pięknymi nas raczono, ale czy da się z nich coś wyciągnąć? Czy może rym przyćmiewa sens i treść? A może po prostu autor niniejszej relacji wie, że nie przeskoczy wieszcza narodowego? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi, ale jedno jest pewne – jakiś dziwny ten dzień!

Jest minuta po północy. Dlaczego jeszcze nie śpimy? A raczej nie śpią nieliczni z Niniwitów zgromadzonych w porcie. Czekamy na prom z Arbatax na kontynent. Obraz stanowimy ciekawy. Kolorowe karimaty, na nich w głębokim śnie pogrążone sylwetki. Niektóre od samego patrzenia sprawiają, że człowiekowi niewygodnie. Najważniejsze, że potrafią spać na tym betonie.

Do kontroli podjeżdża ciężarówka, jak jedno z wielu aut. Kierowca wychyla się przez okno do ochroniarzy… i prawdopodobnie łokciem uruchamia klakson. Manuela i Jagoda wstają prawie na baczność – sześciu chłopaków leżących jeszcze bliżej ciężarówki nie reaguje. Mają priorytety, czujność nie zastąpi snu.

Gdy możliwe jest wejście na pokład, budzimy niektórych nawet przez potrząsanie, parkujemy rowery, a my udajemy się na pokład, by znaleźć miejsce na nasz obóz. Co ciekawe, mało kto nie ma tam zestawu do spania na ziemi, mimo wszechobecnych naklejek na pokładzie „no camping”.

Widać ląd! Nastał nowy dzień (nie każdy to zauważył), udajemy się na dół, chwilę stoimy w kolejce i idziemy po nasze jednoślady.

Jeszcze zanim wyruszymy z portu, musimy pożegnać się z Olą „zakrystianką”. Wraca z powodów służbowych, a na wyprawie musi jeszcze powierzyć swoje obowiązki komuś, kto dopilnuje, by psalm z czytaniem były obstawione i zadba o pomoc w przygotowaniu Mszy. Miejmy nadzieję, że to ostatnie straty w personelu. Życzymy bezpiecznego powrotu!

Eurotrip, dzień 18 [ZDJĘCIA]

Ruszamy w dalszą trasę, teraz chyba zaczyna się powrót do Kokotka?

Ciekawostka historyczna: po drodze mijamy wiele tak zwanych Casa Cantoniera – domów drogomistrza. Budowle rozmieszczano na głównych drogach włoskich, a drogomistrz odpowiedzialny za dany jej fragment mieszkał na piętrze z rodziną, a na parterze miał magazyny i warsztaty. Regularnie dokonywał obchodów pieszo bądź rowerem, a w razie potrzeby pomagał podróżnym, naprawiał drogę lub usuwał przeszkody. Wraz z rozwojem technologii i pojazdów drogowych niektóre z budynków popadają w ruinę, inne są rewitalizowane.

Człowiek, gdyby nie wiedział, że jedzie do Rzymu, zdziwiłby się solidnie. Jedziemy sobie ot, zwykłymi przedmieściami, a tu nagle Bazylika Świętego Piotra! Wjeżdżamy na plac tegoż samego świętego i robimy pamiątkowe zdjęcia. Przejeżdżamy też pod Koloseum w tym samym celu i lecimy.

Rzym przywodzi na myśl miasto prześladowań i rozwoju chrześcijaństwa. Ojciec Patryk już w kaplicy u oblatów pod Rzymem wspominał, że współcześnie żyjemy w czasach niejednoznacznych i niepewnych dla Kościoła.

Wieczorem opinia dwóch niezależnych ekspertów – księdza i górnika – zgodnie ustaliła, że koło Manueli należy wymienić i zastąpić nowym z rzymskiego Decathlonu, ponieważ pęknięcia obręczy postępują.

Maciej Pyka


Bilans dnia:

  • dystans: 110 km
  • czas jazdy: 5 h 37 m
  • średnia prędkość: 19,5 km/h
  • suma wzniesień: 913 m

Dystans całkowity: 2099 km

Nocleg: Rzym, Włochy

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: