17 września| Wiadomości

Los Angeles. Wielka metropolia, która wyrosła z chrześcijańskiej misji

Los Angeles. Światowa stolica rozrywki. Gdzie się nie obrócić, gwiazdy i miejsca, które rozpoznaje niemal każdy na świecie. Wielka metropolia wciśnięta między spieczone słońcem pustyni góry. Myśląc o słynnym Mieście Aniołów niewielu pewnie zastanawia się nad tym, skąd się to miasto wzięło. A początki jednej z największych metropolii nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale także świata, były zaskakująco skromne. Historia tego miejsca zaczęła się od chrześcijańskiej misji na peryferiach ówczesnego hiszpańskiego imperium kolonialnego.

Historia słynnej metropolii położonej na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych zaczyna się na długo przed tym, jak Europejczycy dotarli do Nowego Świata. Pierwszymi mieszkańcami tego regionu byli prawdopodobnie przodkowie ludów Hokan. Zastąpili ich, kilka tysięcy lat przed naszą erą, protoplaści mieszkańców Los Angeles z momentu, w którym spotkali się oni z Hiszpanami. Były to ludy Tongva, zwane przez Europejczyków na początku Gabrielinos, ale o tym później.

Rdzenne początki

Całą prekolumbijską Kalifornię zamieszkiwało prawdopodobnie od 250 do 350 tysięcy rdzennych Amerykanów, w tym ok. 5 tys. właśnie Tongva, żyjących w okolicach dzisiejszego Los Angeles. Zamieszkiwali żyzne równiny w zlewni rzek Los Angeles (stąd oczywiście nazwa miasta) oraz San Gabriel. Tongva obecni byli również na położonej względnie niedaleko od brzegu wyspie Santa Barbara. Przyjazne środowisko nad rzeką Los Angeles nie spowodowało jednak, że Tongva nie interesowali się tym, co dzieje się za miedzą. Dowody archeologiczne wskazują na kontakty handlowe z ludami Chumash na zachodzie, Cahuilla i Mohave na wschodzie, Acjachem oraz Luiseño na południu. Używali do podróży często dużych kanoe, w których operowaniu osiągnęli bardzo wysoki poziom – potrafili odbyć niemal 100-kilometrową podróż na wyspę San Nicolas.

Fotografia rysunku Edwarda Vischera ukazująca ,,El Aliso'' - drzewo, które rosło w centrum wioski Yaanga ludu Tongva. Fotografia sprzed 1875 r. Fot USC Libraries. Domena Publiczna
Fotografia rysunku Edwarda Vischera ukazująca ,,El Aliso” – drzewo, które rosło w centrum wioski Yaanga ludu Tongva. Fotografia sprzed 1875 r. Fot USC Libraries. Domena Publiczna

Tongva żyli w wioskach o charakterze religijnym. Ich wiara, zwana chengiichngech, była swoistą mieszanką wpływów kalifornijskich, farmerów z Arizony oraz południowoeuropejskich. W czasie różnych ceremonii, takich jak pogrzeby czy podczas Święta Orła, pito rytualny napój tolguache – halucynogenny wywar z bielunia dziędzierzawego i słonej wody. Najważniejszą wioską Tongva na terenie dzisiejszego Los Angeles była Yaanga, położona gdzieś w okolicach Downtown (śródmieście w LA). Gdzieś, bo nie wiemy już dokładnie, w którym miejscu dokładnie się znajdowała. Badacze przypuszczają, że było to na południe od rzeki Los Angeles, obecnie pod powierzchnią drogi międzystanowej Route 101. Yaanga została ona porzucona około 1836 r. W jej centrum rósł ogromny platan kalifornijski, zwany przez Hiszpanów El Aliso (olcha). Drzewo to rosło w tym miejscu od XV w., przetrwało do 1891 roku. Miało ponadregionalne znaczenie kultowe, a pod jego rozłożystymi gałęziami zbierali się „pielgrzymi” z całego regionu południowej Kalifornii. Oprócz Yaanga na ternie dzisiejszej aglomeracji Los Angeles istniało około 100 innych wiosek, każda z nich licząca, według XIX-wiecznych szacunków, od 500 do 1500 chat. Ich mieszkańcy nie wykształcili tożsamości, która wykraczałaby poza ich rodzinną wioskę.

Przypadkowe przybycie Hiszpanów

Życie, niezakłócone niczym poza lokalnymi sporami, przerwane zostało w XVI w. Wtedy to w odległym o 2500 kilometrów Meksyku pod ciosami hiszpańskich konkwistadorów upada imperium Azteków (nazywano ich też Mexicami). Hernan Cortez, dowódca Hiszpanów, nie zatrzymuje się na zdobyciu wspaniałej azteckiej stolicy Tenochtitlan, lecz przejmuje kontrolę nad całym dzisiejszym środkowym Meksykiem. Z jednej strony po to, aby zawładnąć nad bajecznymi bogactwami Dzieci Słońca. Z drugiej zaś, Hiszpanie nadal mieli w głowie marzenia o dotarciu do Azji Wschodniej. Zdobycie kontroli nad wybrzeżem Oceanu Spokojnego (lub Morza Południowego, jak wtedy nazywano ten akwen), umożliwiło dalsze poszukiwania morskiej drogi do Chin, Japonii i Indii.

W tym celu w 1542 roku z Meksyku wyrusza na północ ekspedycja pod dowództwem Juana Rodrigueza Cabrillo. Jej członkowie dotarli do zatoki San Pedro, nad którą leży dzisiaj Miasto Aniołów. Cabrillo nazwał ją jednak wtedy Bahia de los Fumos – Zatoką Dymów, ze względu na liczne ogniska rozpalone przez rdzennych mieszkańców tego regionu. Objął on formalnie w posiadanie korony hiszpańskiej Kalifornię. Rdzenni mieszkańcy wyrazili swoje niezadowolenie za pomocą strzał, jednak po chwili udało się znaleźć z nimi wspólny język. Poza tym jego ekspedycja nie posunęła do przodu historii Los Angeles. Opisy wybrzeża mimo wszystko pozostaną w pamięci Hiszpanów.

Misja Nuestra Señora Reina de los Ángeles Asistencia, 1869 r. Los Angeles/fot. Public Library. Domena Publiczna
Misja Nuestra Señora Reina de los Ángeles Asistencia, 1869 r. Los Angeles/fot. Public Library. Domena Publiczna

W dużej mierze na zainteresowaniu się skończyło. Na kolejną ekspedycję Europejczyków w kierunku dzisiejszego Los Angeles musimy czekać aż do XVII wieku. Wtedy to, w 1602 r., Sebastian Vizcaino wyrusza na północ w celu odnalezienia dogodnych portów dla wracających z Filipin galeonów. Przy okazji Hiszpanie mieli nanieść na mapy wybrzeża odkryte kilkadziesiąt lat wcześniej przez Juana Rodrigueza Cabrillo. Relacje z wyprawy Vizcaino zainteresowały tymi terenami Hiszpanów ze środkowego Meksyku, również ze względu na przyjazne przyjęcie odkrywców przez lokalną ludność. Entuzjazm jednak bardzo szybko opadł – powodem była zapewne ogromna jak na tamte czasy odległość od centrów Nowej Hiszpanii w Ciudad de Mexico.

Na kolejny przejaw zainteresowania Madrytu tymi terenami musimy poczekać do następnego wieku. W 1769 roku wyrusza kolejna ekspedycja, pod dowództwem Gaspara de Portola. Czy tym razem celem były właśnie tereny nad rzeką Los Angeles? Bynajmniej. Hiszpanów do powrotu na północ zmusili niejako Brytyjczycy i Rosjanie, którzy niebezpiecznie blisko zapuszczali się w kierunku Kalifornii z terenów dzisiejszej Kanady i Alaski. Portola miał potwierdzić roszczenia korony hiszpańskiej do regionu Kalifornii Górnej poprzez założenie osady nad Zatoką Monterey, którą odkrył wiek wcześniej Vizcaino. Juan Crespi, franciszkanin oraz główny kronikarz wyprawy, podczas ekspedycji zapisuje nazwy napotkanych przez Hiszpanów obiektów i miejsc. Rzekę płynącą w okolicach wioski Yaanga, nazywaną przez Tongva Paayme Paxaayt, nazywa po hiszpańsku El río de Nuestra Señora La Reina de Los Ángeles de Porciúncula (Rzeka Naszej Pani Królowej Aniołów z Porcjunkuli). Dosyć długa i niepraktyczna nazwa zostaje wkrótce skrócona do Río Porciúncula, lecz wkrótce zwycięża trzon Los Angeles. I tak już pozostanie.

Misja nawracania rdzennych Amerykanów

Jednym z głównych celów obecności Hiszpanów w Nowym Świecie, oprócz oczywiście wzbogacenia się, była działalność misjonarska. Przybysze z Kastylii już od pierwszych lat obecności w Amerykach – począwszy od Karaibów, przez Meksyk, Kolumbię i na górach Peru i Boliwii kończąc – angażowali się w proces nawracania miejscowej ludności na wiarę katolicką. Wykorzystywali do tego różne sposoby, a jednym z nich była budowa misji, które miały grupować w jednym miejscu lokalną rdzenną ludność. Misje miały być miejscami fizycznej i duchowej opieki nad ludnością, oczywiście – ich obecność ułatwiała też kontrolę nad podbitymi ludami. Takie misje pojawiały się wszędzie w hiszpańskiej Ameryce.

Kalifornia nie była od tego wyjątkiem. Ojciec Crespi, przy okazji wyprawy Gaspara de Portola, określił region nad rzeką Los Angeles jako idealny do założenia osady. Mieszkający tam Tongva nie musieli długo czekać. Już w 1771 roku pojawili się w tym miejscu franciszkańscy misjonarze. Pedro Cambon i Angel de la Somera na polecenie gubernatora Kalifornii de Portola oraz swojego przełożonego św. Junipero Serra przybyli do tego odległego od Ciudad de Mexico regionu właśnie w celu rozpoczęcia nawracania rdzennej ludności. 8 września tego roku zakładają Misję San Gabriel Arcangel – Misję Świętego Gabriela Archanioła. Stąd właśnie rdzennych mieszkańców tej misji nazywano Gabrielinos. Była to pierwsza europejska osada na terenie Miasta Aniołów. Została zbudowana w pobliżu wspomnianej wcześniej osady Yaanga, na terenie wioski zwanej Toviscanga. Dzisiaj jest to teren przełomu Whittier Narrows, na wschód od centrum Los Angeles. Misja ta nie przetrwała jednak zbyt długo. Napotkała opór ze strony mieszkających w okolicy Tongva, a już w 1776 roku została zniszczona przez powódź. Powtarzające się powodzie zmusiły franciszkanów do przeniesienia osady. Została odbudowana osiem kilometrów dalej, na terenie dzisiejszego miasta San Gabriel, leżącego dziś w aglomeracji Miasta Aniołów. Opieka duchowa była jednak opłacona zaciągnięciem Tongva do niewolniczej pracy na polach należących do misji.

Miasto zamiast misji

Oprócz misji, zakładanych oficjalnie w calach nawracania rdzennej ludności, Hiszpanie z Meksyku zakładali również innego typu osiedla – presidios o znaczeniu militarnym oraz pueblos, które były osiedlami cywilnymi. Gubernator hiszpańskiej Kalifornii, Felipe de Neve planował założyć koło Misji San Gabriel drugą misję, nad rzeką Los Angeles. W 1781 roku król hiszpański Karol III zarządził jednak, żeby było to pueblo – osada cywilna. Zmiana nastąpiła z różnych przyczyn. Władze korony hiszpańskiej obawiały się rosnących wpływów misjonarzy w nowo kolonizowanej prowincji imperium. Zbudowanie miasteczka zamiast misji miało zmniejszyć wpływy misjonarzy, chociażby ze względu na mniejszą zależność osad wojskowych, zakładanych na terenie Kalifornii.

Gubernator de Neve zabrał się ochoczo do organizacji nowego miasta. Jakkolwiek rozrysowanie planu nowej osady poszło mu sprawnie, tak już zorganizowanie czegoś, bez czego nie można założyć miasta – ludzi – poszło mu dużo trudniej. Nie udało mu się w Sonorze, więc sięgnął jeszcze dalej – do stanu Sinaloa. Tam zrekrutował 44 osadników, którzy przeszli do historii jako Los Angeles Pobladores – Mieszkańcy Los Angeles. Była to mieszanka europejskich, czarnoskórych i metyskich mieszkańców Nowej Hiszpanii. Wkrótce dołączały do nich kolejne rekrutowane grupy osadników, a także żołnierze, którzy kończyli służbę w presidios i decydowali się pozostać w pueblo.

Szyby naftowe w Los Angeles, 1905 r./fot. Wikimedia Commons. Domena publiczna
Szyby naftowe w Los Angeles, 1905 r./fot. Wikimedia Commons. Domena publiczna

A warunki były obiecujące. Rzeka Los Angeles, pomimo ciepłego klimatu, płynęła przez cały rok, w jej dolinie była obfitość drzew, zwierzyny i ryb. Żeby lepiej wykorzystywać żyzną ziemię, mieszkańcy rozbudowywali system kanałów irygacyjnych lub płacili innym za taka rozbudowę. Rosnące bogactwo mieszkańców osady nad rzeką Los Angeles powodowało, że ściągali do niej słabo wykwalikowani robotnicy, najczęściej rdzenni mieszkańcy z okolicy. Opisywana wcześniej osada Yaanga z najbardziej prestiżowej wioski na tym terenie zmieniła się w zwykły slums. Indian przyciągało jednak to, że mieszkańcy pueblo płacili za wykonaną pracę, w przeciwieństwie do misjonarzy z Misji San Gabriel.

Nie stało się to jednak z dobrego serca Hiszpanów. Był to efekt strachu przed buntem Tongva. Już w latach 80. XVIII w. szamanka nazywana Toypurina poprowadziła atak zbuntowanych Indian na Misję San Gabriel, został on ostatecznie odparty. W 1787 roku pełniący obowiązki gubernatora Pedro Fages zarządził zasady zatrudniania rdzennej ludności na plantacjach i ranczach Los Angeles. Ustalenie reguł zatrudnienia zachęciło w późniejszych latach Indian do pracy dla osadników hiszpańskich. W zachowaniu dobrych relacji Indian z Hiszpanami sprzyjało również zawieranie mieszanych małżeństw. Nota bene pierwszym zarejestrowanym w Los Angeles małżeństwem było właśnie małżeństwo mieszane Hiszpana z Indianką.

Widok z lotu ptaka na Los Angeles, 1967 r. Fot. Don Dornan. Biblioteka Kongresu. Domena publiczna.
Widok z lotu ptaka na Los Angeles, 1967 r. Fot. Don Dornan. Biblioteka Kongresu. Domena publiczna.

Jeśli powstało osiedle, które się rozwijało i ludzie zaczęli do niego migrować w coraz większym stopniu, konieczne oczywiście stało się wybudowanie kościoła. Początkowo posługę duchową spełniali misjonarze z Misji San Gabriel, którzy założyli w Los Angeles tzw. asistencia, czyli niejako filię swojej misji w mieście. Jednak budowę świątyni z prawdziwego zdarzenia rozpoczęto dopiero w 1814 roku. Franciszkanin Luis Gil y Taboada 18 sierpnia 1814 roku położył kamień węgielny pod kościół La Iglesia de Nuestra Señora la Reina de los Ángeles – Kościół Matki Boskiej Królowej Aniołów. Zbudowano go w miejscu, gdzie stały ruiny starej już asistencia. Teraz znajduję się on na Plaza de Los Ángeles, w historycznym centrum Miasta Aniołów. Co ciekawe, chociaż budynek ulegał przebudowie na przestrzeni tych ponad 200 lat, nadal w tym samym miejscu odprawiane są msze święte.

Burzliwy wiek XIX

Względny spokój i okres dobrobytu osady nad rzeką Los Angeles skończył się na początku XIX w. Wtedy to hiszpańskie kolonie w Amerykach, po wiekach rządów Madrytu oraz pod wpływem nowych, oświeceniowych i rewolucyjnych idei, zaczęły swoją walkę o niepodległość. Nie inaczej było z perłą w koronie imperium, czyli z Nową Hiszpanią – która stała się niepodległym Meksykiem. Niezależność od rządów Półwyspiarzy, jak nazywano pejoratywnie przybyłych z Półwyspu Iberyjskiego urzędników, była jednak cały czas niepewna. Dotknęło to również misji założonych jeszcze w czasie rządów kolonialnych. Władze młodego Meksyku obawiały się, że przez wierne Madrytowi misje w Kalifornii była metropolia może próbować wpływać na sprawy wewnętrzne Meksyku – trzeba pamiętać, że Hiszpania uznała niepodległość swojej byłej kolonii dopiero w 1836 r. Dodatkowym powodem konfrontacji rządu w Ciudad de Mexico z kalifornijskimi misjami była posiadana przez nie ziemia. Rosnąca imigracja zewnętrzna i wewnętrzna do Kalifornii powodowała duże zainteresowanie dobrymi ziemiami, które były w posiadaniu misji.

Dlatego już w 1826 r. meksykański gubernator Górnej Kalifornii José María de Echeandía wydał proklamację, która zezwalała wszystkim chętnym rdzennym mieszkańcom terenów należących do misji na wyjście spod ich rządów i uzyskanie meksykańskiego obywatelstwa. Kolejnym krokiem było odebranie misjom posiadanej przez nie ziemi. W 1833 roku Kongres Meksykański uchwalił Dekret o Sekularyzacji Misji Kalifornii. Franciszkanie zachowali w swoim posiadaniu jedynie budynki świątyń, rezydencje kapłanów oraz niewielkie skrawki ziemi wokół samych misji. Pozbawiło to w efekcie franciszkańskich misjonarzy podstaw utrzymania. Posiadłość Misji San Gabriel, która stanowiła zaczątek Los Angeles, została sprzedana, co ciekawe i prorocze – amerykańskim osadnikom. Wprawdzie same budynki misji zostały zwrócone zakonowi franciszkanów w 1843 roku, jednak nie udało się nawiązać do czasów świetności misji. W latach 50. XIX wieku budynki misji zostały zamienione w saloon. Smutny koniec miejsca, które zapoczątkowało rozwój tego miasta.

Sekularyzacja dóbr kalifornijskich misji zakończyła pewien okres w historii Miasta Aniołów. Z niewielkiego osiedla powstałego wokół zabudowań franciszkańskich misjonarzy Los Angeles przerodziło się w dobrze prosperujące miasto. I na tym momencie nie zakończył się rozwój tego miejsca. Wkrótce po sekularyzacji Los Angeles zostało stolicą meksykańskiej prowincji Kalifornia Górna. W latach 40. XIX wieku przyszła jednak kolejna zmiana geopolityczna. I to ze strony czynnika, który tak bardzo przyczynił się do rozwoju miasta nad rzeką Los Angeles. Od wielu lat do meksykańskiej Kalifornii ściągali osadnicy z sąsiednich Stanów Zjednoczonych, gospodarujących na nieużytkach, wnoszących swój kapitał i nowe technologie. Jednak przynieśli oni ze sobą również przywiązanie do innego kraju, ze stolicą w Waszyngtonie. Kiedy więc wybuchła wojna amerykańsko-meksykańska w 1846 r., jednym ze skutków zwycięstwa wojsk Stanów Zjednoczonych było to, że Kalifornia została ,,zakupiona’’ przez Amerykanów. Wkrótce Los Angeles zostanie jednym z okien Amerykanów na bogatą Azję, odkryte zostaną złoża ropy naftowej w okolicach miasta, a co najważniejsze – stanie się stolicą amerykańskiego przemysłu rozrywkowego. Jedna z dzielnic Miasta Aniołów – słynne Holywood – stanie się synonimem ogólnoświatowego kina. A to wszystko w miejscu, w którym pod koniec XVIII wieku osiedliło się kilku franciszkańskich misjonarzy, którzy chcieli krzewić wiarę w Chrystusa wśród rdzennej ludności tego miejsca.

Waldemar Rosik, misyjne.pl

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: