30 lipca| NINIWA Team

Eurotrip, dzień 3. Co ja robię tu? Muu…

Budzimy się tradycyjnie o 5.00 przy dźwięku „Czeskiej Szanty” zapodanej nam na pobudkę przez Ignacego. Po nocy cichej i spokojnej, niczym Mickiewicz wpływamy na suchego przestwór oceanu i już na pierwszym dystansie żegnamy się z Czechami.

Po 14 km przekraczamy drugą już na tegorocznej wyprawie granicę. Wjeżdżamy do Austrii, alpejskiej krainy niezwykle pięknej i górzystej. Widoki sprawiają tam wrażenie żywo malowanych pejzaży, które złotem swych zbóż karmią nasze oczy.

Pokonujemy dwukilometrowy podjazd, którego nachylenie nierzadko sięga 10 procent, więc z sakwami stanowi on dla nas nie lada wyzwanie. Po drodze mijamy jeźdźca na brązowym koniu i inne nietuzinkowe zjawiska.

Pierwszą przerwę spędzamy w sklepie Hofer. Podchodzi do nas bardzo miła Polka mieszkająca w tej wiosce, która słysząc nasze rozmowy decyduje się zamienić z nami parę słów. Na odchodne robi nam zdjęcie i zostawia karteczkę z kontaktem do siebie, w razie jakbyśmy kiedyś potrzebowali noclegu. Cóż za gościnność!

Drugi dystans skupia wokół siebie głównie podjazdy, własne przemyślenia oraz czasem nazbyt głębokie rozmowy, z których mimo wszystko wyciągamy odpowiednie wnioski.

Nagle naszym oczom ukazuje się ciasna brama skutecznie blokująca ścieżkę rowerową. Przejeżdżamy pomimo drzwi zamkniętych, ale przy furtce otwartej.

Eurotrip, dzień 3 [ZDJĘCIA]

Na kolejną przerwę zatrzymujemy się w Lidlu. Robimy zakupy i udajemy się nad rzekę na Mszę Świętą. Dzisiaj obchodzimy wspomnienie św. Marty, Marii i Łazarza. Jest to okazja żeby wspomnieć naszych przyjaciół i tych, którzy są dla nas ważni.

Pierwsze czytanie przypomina nam, że miłość jest z Boga. Jeśli miłujemy się wzajemnie, to Bóg w nas trwa. Kto trwa w miłości trwa w Bogu a Bóg w nim. W kazaniu ojciec zachęca nas, aby dać sobie chwilę przestrzeni, żeby zajrzeć wgłąb siebie. Jak dajemy przestrzeń naszemu wewnętrznemu światu, to odnajdujemy tam Pana Boga a On odnajduje nas.

Po Mszy ruszamy na ostatni, zdecydowanie najtrudniejszy odcinek tego dnia. Żar leje się z nieba, ale my niezmiennie przemy naprzód. W połowie dystansu Zuzia łapie dętkę. Daje nam to czas na krótki odpoczynek w cieniu i napełnienie bidonów. Techniczni szybko uwijają się z robotą i 10 minut później siedzimy już na swoich rumakach. W sklepie Spar robimy zakupy na kolację, śniadanie i dwa dystanse, bo czekają nas solidne góry z samego rana.

Nocleg w wiosce obok znajduje dla nas Manuela, wykorzystując swoją świetną znajomość języka niemieckiego. Nocujemy w gospodarstwie pośród krów i innych zwierząt. Korzystamy ze szlaucha i siadając w kółku cieszymy się wieczorem razem z Jędrkiem i Karoliną, którzy zrobili nam niespodziankę i w porozumieniu z o. Patrykiem zdecydowali się nas odwiedzić. Idziemy spać patrząc w gwiazdy i wsłuchując się w cykające cykady, które razem ze wszystkimi wydarzeniami dnia dzisiejszego tworzą nader powabną całość.

Tomasz Walke


Bilans dnia:

  • dystans: 158 km
  • czas jazdy: 8 h 31 m
  • średnia prędkość: 18,5 km/h
  • suma wzniesień: 1233 m

Dystans całkowity: 476 km

Nocleg: Kernhof, Austria

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: