1 sierpnia| NINIWA Team

Eurotrip, dzień 5. Buła na kole, buła na podjeździe, buła na… nogach

Nikt nie obiecywał, że będzie tylko z górki. Ale że aż tak bardzo pod górkę też nie.

Dzisiejszego ranka po raz pierwszy budzimy się o pół godziny wcześniej niż zwykle, czyli już o 4:30. Żeby nie obudzić życzliwych gospodarzy, u których spędzamy noc, każdy musi zadbać o pobudkę indywidualnie.

Wybija 5:30 – głośny gwizdek! Zbiórka do wyjazdu, ale moment… Ignacy stoi z kołem w ręce. Mówi, że gdy wracał rowerem z porannej toalety, zrobiła mu się „buła” (tj. wybrzuszenie na kole). Ekspresowy serwis roweru w wykonaniu Krystiana, modlitwa i ruszamy o 5:45.

Jedziemy przez malowniczą Austrię. Z każdej strony otaczają nas Alpy. Czegoś tak wspaniałego wielu z nas jeszcze nie widziało!

Pierwsza przerwa jest pod sklepem i stacją benzynową, gdzie oczywiście jest toaleta, z której szczególnie zadowoleni są Andrzej i Maciek S.

Kolejny dystans zaczyna się przyjemnie, bo pierwsze 20 km jest w większości z górki, jednak to, co zjechaliśmy, trzeba również wjechać… Zaczyna się „zabawa”.

Ojciec spotyka dziś Polaków z Tarnowskich Gór (pozdrawiamy Piotrka z ekipą). W tym czasie my zdobywamy przełęcz z krótką przerwą na zakupy obiadowe.

Ach, och, ech, uch… Ile jeszcze pod górę?

Podjazd, upał, przełożenie 1–1 już nie pomaga. Do pokonania dystans 16 km, a w pionie 800 m przewyższenia. Nachylenie nie spada poniżej 10%, najczęściej oscyluje wokół 11–12%, momentami osiągając zawrotne 15%!

„To było fest mocne!” – komentuje z nutą ślonskiej godki Tomek Walke, który jako pierwszy zdobył przełęcz.

Część grupy mijają kolarze na 6-kilogramowych rowerach (nasze z bagażem ważą 30–35 kg), którzy okazali się zbyt wolni dla naszej czołówki. No cóż, trzeba być zawodnikiem NINIWA Team, żeby zdobywać przełęcze w dobrym tempie.

Eurotrip, dzień 5 [ZDJĘCIA]

Teraz czeka nas zjazd z góry, a następnie przerwa. Zaczynamy od Eucharystii.

W trakcie kazania ojciec Patryk mówi o Ignacym Loyoli, który był twardym mężczyzną. Miał być oficerem, ale po urazie, którego doznał, odnalazł swoje życie przy Bogu. Tak samo my mamy znaleźć cel naszego życia tutaj, na ziemi, oraz musimy pamiętać o celu, którym jest niebo – przede wszystkim mamy służyć Bogu (zarówno w małżeństwie, kapłaństwie, jak i każdej innej naszej drodze życiowej).

Po obiedzie, w trakcie siesty, Ola rozmawia z mamą, która dopytuje, czy nasza wyprawowiczka miała już przebitą dętkę jak Zuzia. Oczywiście nie.

Ruszamy w trasę, kolejny podjazd 14% – uff, zdobyty, jednak upał wciąż nie daje nam wytchnienia. Trasa mija spokojnie, aż do momentu, gdy dętka przebija się… właśnie Oli (pozdrawiamy serdecznie jej rodziców). W tym czasie grupa odpoczywa na zielonej łące, a Krystian pracuje nad naprawą awarii.

To nie koniec przygód na dziś. Na ostatnich 2 km łapie nas ulewa. W butach aż chlupocze. Do sklepu na zakupy kolacyjno-śniadaniowe wpadamy tuż przed jego zamknięciem.

O 19:00 ruszamy na poszukiwanie noclegu. Sztuka znalezienia udaje się Manueli, która wyśmienicie mówi po niemiecku.

Przyjmuje nas pani gospodyni w swoim pensjonacie. Spanie za darmo, mamy udostępnione 2 pokoje, korytarz i jadalnię. Okazuje się jednak, że woda użytkowa w Austrii jest bardzo droga. Jesteśmy jednak szczęśliwi, noc możemy spędzić pod dachem w ekskluzywnych warunkach.

Kamil Grajczyk


Bilans dnia:

  • dystans: 150 km
  • czas jazdy: 7 h 50 m
  • średnia prędkość: 19 km/h
  • suma wzniesień: 1740 m

Dystans całkowity: 787 km

Nocleg: Fieberbrunn, Austria

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: