28 lipca| NINIWA Team

Eurotrip, dzień 2. Jak nie ścieżką rowerową, to…

Wstajemy, a jak przystało na drugi dzień wyprawy – na trawie jest rosa. Co mądrzejsi, którzy schowali buty do namiotów, nie będą narzekali na wilgoć. Jednak kto zostawił wszystko na pastwę rosy, przez najbliższe chłodne kilometry będzie cierpieć…

Sytuacja poprawia się po ok. 10 km jazdy. Wjeżdżamy na polanę, gdzie nasze ręce nareszcie ogrzewa słońce, a widoki są również warte podkreślenia: krowy hasają, trawa jest zielona jak u sąsiada, zboże złote, a wiatraki dodają wszystkiemu uroku.

Dalej droga upływa bez specjalnych zdarzeń, może poza tym, że w Olomoucu łamiemy czasem przepisy… Ale dzięki temu sprawnie pokonujemy miasto. Przerwa w Kaufie i ruszamy na kolejną pięćdziesiątkę, której jednak bliżej jest do 60 km. Wędka, na której Maciek P. wiezie flagę, nie wytrzymuje tego dystansu i łamie się. Ojciec kupuje nową wędkę.

Dojeżdżamy na przerwę obiadową, gdzie większość z nas decyduje się na przysmak turecki – kebaba. Trzeba zwrócić uwagę czy zamawiamy döner czy dürüm (jeden w bułce, drugi w tortilli).

Na Mszy Świętej w trakcie kazania ojciec wspomina, że tak jak apostołowie nie potrafią zrozumieć przypowieści, tak my nie potrafimy zrozumieć lub źle interpretujemy ciężkie zdarzenia w naszym życiu. Myślimy, że Bóg nas za coś karze, co nie jest prawdą – musimy prosić, żeby Bóg nam dał zrozumieć to, co się dzieje w naszym życiu.

Po Mszy czas na blisko godzinną drzemkę (tu Manu każe pozdrowić kumpla z magazynu), a po przerwie wszyscy ruszamy w drogę w kierunku Austrii, do której mamy co raz bliżej.

Eurotrip, dni 1–2 [ZDJĘCIA]

Ostatni dystans jest różnorodny: zostajemy wytrąbieni, a niektórzy dostają po twarzy od kierowców płynem o smaku jabłka, co – jak zaznacza Zocha – w tym upale było nawet orzeźwiające.

Postanawiamy zjechać z trasy: najpierw na wertepy, żeby odnaleźć ścieżkę rowerową, która okazuje się zamknięta, jednak zdesperowani postanawiamy nie denerwować więcej kierowców, tylko jechać po zamkniętej ścieżce rowerowej. Wtedy Kamil postanawia dać krótki wykład o budowanej obok drodze oraz wierzchniej warstwie humusu – Maciek P. jest zdziwiony że istnieje humus, którego się nie zjada.

Po przejechaniu 160 km szukamy dziś noclegu, na poszukiwanie udaje się większość grupy, ale dwie pary zostają skierowane niezależnie przez miejscowych na podwórze przy dworku otoczonym złotymi polami. Część grupy decyduje się spać dziś pod gołym niebem.

Dzisiejszego wieczoru Krystian z funkcji technicznego przeobraża się w dentystę i prostuje krzywe zęby korby młotkiem. Po tym zabiegu rower wydaje się sprawny, przynajmniej na ten moment. Niesamowite!

Aktualizacja informacji z wczoraj: tajemniczy kucharz jajek zwiększa swój zakres umiejętności – wczorajsze niedogotowane jajka, które nadawały się wyłącznie na kogel-mogel, dzisiaj okazują się wybitne!

Kamil Grajczyk


Bilans dnia:

  • dystans: 160 km
  • czas jazdy: 8 h 41 m
  • średnia prędkość: 18,5 km/h
  • suma wzniesień: 1187 m

Dystans całkowity: 318 km

Nocleg: Božice, Czechy

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: