Eurotrip, dzień 26. Ciągle pada!
Ciągle pada!Asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby,mokre niebo się opuszcza coraz niżej,żeby przejrzeć się w marszczonej deszczem wodzie.A ja? – A ja jadę…
Po trudach wczorajszego deszczowego odcinka otwieramy oczy zadziwiająco wyspani. Udało nam się spać aż 8 godzin! Budzeni żartami Maćka o radzieckim szpiegu zwijamy nasze manatki spod baru przy drodze, korzystamy z toalety i ruszamy w trasę.
Pierwszy dystans funduje nam niezapomniane widoki na okryte chmurami góry okraszające ścieżkę rowerową Alpe Adria. Mijamy dziesiątki rowerzystów, którzy pomimo wczesnej pory i wilgotnego powietrza decydują się na przejażdżkę tą ikoniczną trasą.
Na przerwie wykorzystujemy ostatnią już w tym roku szansę i próbujemy włoskich lodów w kawiarni.
Drugi dystans zapewnia nam zdecydowanie więcej wrażeń. Nadchodzi czas rozstania. Po 10 km odcinka nastaje tak bardzo wyczekiwany przez niektórych uczestników moment. Przy dźwiękach Symfonii Pożegnalnej Josepha Haydna żegnamy się z Włochami i witamy dobrze nam znaną i lubianą Austrię.
Imponujące pasma Alp Wschodnich rozpościerają się w rejonie Karyntii. Mijamy wiele zabytków, między innymi zamek w Landskron. Nagle zauważamy polski samochód na zabrzańskich blachach. Bardzo to cieszy Szymona i Tomka W., którzy dumnie reprezentują swoje miasto poza granicami kraju.
W miejscowości Feldkirchen wyłania się wielki i nowoczesny budynek sklepu Spar. To znak, że czas na przerwę. Ekipa dzieli się klasycznie na tych, którzy jedzą obiad ze składników znalezionych w sklepie i na tych, którzy udają się do pobliskiego baru. Wszystkich łączy jedno. Gwizdek i jedziemy dalej.
Ostatni dystans liczy sobie tylko 40 km. Prowadzeni przez Andrzeja i Krystiana gnamy przed siebie i – dopełniając wielką trójkę Klasyków Wiedeńskich – słuchamy V Symfonii Bethovena i Requiem Mozarta. Na styk zdążamy przed deszczem.
Zakupy na kolację i na śniadanie robimy w Hoferze. Asortyment sklepu jest bardzo bogaty, więc uzupełniamy zapasy wafli holenderskich.
Z racji tego, że lunęło jak z cebra, decydujemy, że nie będziemy jechać dalej. Nocleg znajdują Zosia z Krystianem. Dostajemy do dyspozycji wielką stodołę, prąd i szlauch z wodą. Jest super.
Spędzamy wieczór głównie na wspólnym opowiadaniu żartów i jedzeniu. Zasypiamy wsłuchując się jak krople deszczu spokojnie uderzają w dach stodoły.
Tomasz Walke
Bilans dnia:
- dystans: 146 km
- czas jazdy: 7 h 15 m
- średnia prędkość: 20,1 km/h
- suma wzniesień: 1127 m
Dystans całkowity: 2957 km
Nocleg: Aich, Austria








