Rozważanie Ewangelii na piątek, 16 października
This is a custom heading element.
Łk 12,1-7
Kiedy wielotysięczne tłumy zebrały się koło Niego, tak że jedni cisnęli się na drugich, zaczął mówić najpierw do swoich uczniów: «Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach. Lecz mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli».
W Biblii wyrażenie „nie bój się” pada aż 365 razy. Tak jakby Bóg chciał, żebyś codziennie to usłyszał. Większość popełnianego na świecie zła pochodzi właśnie z lęku. Z lęku przed wyśmianiem, hejtem, odrzuceniem czy obmową kłamiemy, oszukujemy, próbujemy przypodobać się innym, robiąc głupie i złe rzeczy. Sprawcy przemocy często też robią to z lęku: z lęku o utratę kontroli, władzy czy wpływów, z lęku, że prawda o ich wewnętrznej słabości czy poranionych emocjach wyjdzie na jaw. To nie wstyd się bać, ale ważne, żeby ten strach nie przejął nade mną kontroli, nie dyktował mi, co mam robić. Czego się w życiu boję? Czy potrafię ten lęk przezwyciężać i wybierać to, co słuszne, pomimo niego?








