20 sierpnia| NINIWA Team

Eurotrip, dzień 24. Wenecki zakaz posiedzeń

Tak wakacyjnie dawno nie było!

Pobudki na tyłach kościoła ani widu, ani słychu – budzikowy zaspał! Prawdopodobnie budzik o 4:10 został zignorowany przez mrugnięcie, które trwało następne 20 minut. Dopiero po tym zaczął budzić nas „Dzień dziecka” Małego TGD. Nie opuści naszych głów jeszcze przez kilka godzin.

Sklep Spar na kempingu jest jakby luksuso… No dobra, nazwijmy rzeczy po imieniu – po prostu drogi. Po szybkich zakupach, skłonieni cenami do oszczędności czasu i pieniędzy, zasiadamy do stolika restauracji, również na kempingu, i „delektujemy się” produktami w „uczciwych” cenach. Czasami na euro lepiej patrzeć jako na „pieniążki”: jeden pieniążek, dwa pieniążki…

Środkowy dystans dnia jest wymagający. Po przewyższeniach poprzednich dni (i tygodni?), te dzisiejsze jawią się jako błahostka. Nic bardziej mylnego. Gnamy po płaskich przybrzeżnych okolicach, wiatr wieje zawsze w twarz, a drogi są oblegane przez samochody. Jedziemy najczęściej pojedynczo – nie ma jak rozmawiać, czas się dłuży. Huk tirów, jazgot klaksonów i słońce, które z pochmurnego nieba przejmuje kontrolę nad niebem.

Msza na parkingu dla rowerów pod supermarketem to jeden wielki kontrast. Rozpalony asfalt, nagrzane zadaszenie chroniące tylko przed bezpośrednim światłem, droga ekspresowa za płotem, kręcące się po parkingu samochody i my. Siedzimy i słuchamy kazania, jak gdyby nigdy nic. W zgiełku współczesności chcemy się zatrzymać i dojrzeć coś z pozoru niewidocznego.

Eurotrip, dzień 24 [ZDJĘCIA]

Na finalny nocleg w Wenecji – przy kościele Niepokalanego Serca Maryi – kierują nas kapucyni, bo u nich nie ma warunków. Stamtąd udajemy się grupą na przystanek autobusowy. Cel to stare miasto Wenecji! Tak wakacyjnie to dawno nie było.

Autobus pokonuje most i wysadza nas około 35 minut od placu św. Marka. Gąszcz uliczek, zaułków, kanałów i pamiątek potrafi wprawić w zawrót głowy. Na placu robimy zdjęcia, również te z głupimi minami, i siadamy dosłownie na chwilę na środku placu. Kilka minut i mamy pierwszych zazdrosnych. Inaczej – są w pracy. Polizia Locale i żandarmeria pokazują nam, że takiej wiochy w Wenecji się nie robi.

Tym samym przeszkodzili Tomkowi W. w oglądaniu rowerów szosowych. Cóż za zniewaga.

Po „rozbiciu nielegalnego zgromadzenia” dzielimy się na mniejsze grupki, każda z innym pomysłem na wieczór. Jutro ruszamy o 6:00, wracając tym samym do trybu dla klimatu umiarkowanego.

Maciej Pyka


Bilans dnia:

  • dystans: 164 km
  • czas jazdy: 7 h 23 m
  • średnia prędkość: 22,1 km/h
  • suma wzniesień: 185 m

Dystans całkowity: 2666 km

Nocleg: Wenecja, Włochy

niniwa.pl

Redakcja portalu niniwa.pl

WYDARZENIA Czytaj więcej
NAJNOWSZE WPISY: